Dzień dla PSA

Był śnieg, są płowe błota!

Zawsze jestem lekko ubawiona gdy jadę do marketu, robię te wszystkie moje prestiżowe zakupy, a potem idę do półki mięso -50%. A potem wykładam na taśmę i jadą obok siebie awokado, brykiet, dobre masło i paczka pałek kurczaka z datą spożycia do dziś, potem puszki mleka kokosowego, worki do odkurzacza i podudzia kaczki do natychmiastowego zjedzenia… I myśli ten kasjer: CO to za zakupy? A ja, potem te mięcha w domu porcjuję, ze dwie porcje upycham w zamrażarce, a z trzeciej gotuję PSI przysmak (z tych pierwszych zrobię to za kilka dni :). A teraz leży obok mnie takie obżarte szczęśliwe zwierzę. W wywarze zawsze znajdzie się też kawałek kiełbaski, nie zjedzona przez dzieci potrawka, kawałek marchewki. Och, a jaki to ma zapach! 🙂 Dodajmy, że dla psa, a nie DLA nas!!!

Fryzjer załatwiony! Była grzywa, jest króciutko. No i fajnego fryzjera żeśmy znaleźli! 🙂