Czyli już?

Sąsiad widział wczoraj bociana i zasypał wszystkich filmikiem z komórki. Rzeczywiście coś tam nad tym naszym osiedlem leciało i dźwięki bocianie wydawało, ale czy to rzeczywiście one? Czyli wiosna? Bibi dziś na spacerze ożarła się trawki, którą za raz „po kociemu” zwymiotowała, czyli może to taki wiosenny detoks? Btw. nie wiem czy to prawidłowe u psów, ale ją wychowuje kot… Paznokcie mi się łamią, a to zawsze był znak, że oto nadeszła, czyli może? Tęsknić będę za zimą i mam nadzieję, że do nas za rok wróci! Jakby nie było w nocy przybyło zaproszenie na sąsiedzką imprezę, że z okazji wiosny rozlewają płynnego „Bociana” 🙂 Ja nie alkoholowa, zresztą wieczorem wchodzę w tryb piżama-maseczka i pomijają wszystko inne ciekawiły mnie dalsze losy Morvanów!

Spora grupka znajomych jest w ten weekend w ośnieżonych i słonecznych górach (zazdro), ale my zbieramy siły przed kolejnym tygodniem odrabiając lekcje. Ocknęłam się, że Mieszko nic nie zdaje w ramach przygotowań do komunii i jak go o to zapytałam (naiwnie licząc, że może coś tam JUŻ zdał), okazało się, że wszystko przed nami. Czegoś się tam już nauczył i od jutra ma zacząć zaliczać! Fotki z wczoraj:

Ja z Mieszkiem skrajni po lewej. Jeszcze skrajniejsza jest Bibi!
META!!!!

Dodaj komentarz