No to zaczynamy Chiński Nowy Rok! Ci co świętują, grzmią od kilku dni, że Rok Bawoła trzeba witać z pełnym brzuchem! Dobrze nam się złożyło, że wigilia obchodów to był Tłusty Czwartek, ale teraz przez TRZY dni (bo tyle trwa świętowanie) NALEŻAŁOBY to utrzymać! Żywioł to metal i podobno ma to być rok BARDZO pracowity. I dobrze! Temat pandemii skutecznie pozbawia nas możliwości szaleństwa, więc może to właśnie czas PRACY?
My dalej się pasiemy. Zimno jest niewyobrażalnie, ale powiem Wam, że dobrze się takiej mroźnej zimy śpi. Jutro rano zrywam jednak pana M i jedziemy pobiegać! Chyba to nawet lubi! Kolejna dobra sprawa, to Lilka dziś na polskim się odezwała!. To sukces, bo panna czas jakiś temu przestała się odzywać na zajęciach i zrobił się problem. Ruszyły JEJ zajęcia z psychologiem szkolnym i chyba to są pierwsze DOBRE efekty terapii. Za to u Łucji było zebranie w szkole i dotyczyło egzaminów ósmych klas. Ciekawiło ją to bardzo, więc pozwoliłam jej dołączyć się (to było na teamsach) i w którymś momencie pojawił się temat alkoholu. Jest imprezowa trójka, o której my wiemy i każdy z nich ma SWOJĄ ekipę i niezależnie od pozostałych się bawi. Plotki o tym dotarły do szkoły. Była pogadanka i anonimowa ankieta, gdzie dzieci przyznały się, że biorą alkohol z barku rodziców… Strasznie nas to obie ubawiło i zapytałam ją o TO (każda z nas siedziała na tym zebraniu w innym pomieszczeniu). I panna mi z dowcipem odpowiedziała 🙂

Pokażę Wam jeszcze kieszeń Mieszka. Uświnił kurtkę lukrem i chciałam ją wrzucić do pralki. Zanim to zrobiłam opróżniłam kieszenie… MŁOT THORA??? :)))

