Dzień z odkurzaczem

Miałam przez chwilę plan, żeby spędzić ten dzień INACZEJ. Muzea w końcu nam otworzyli, a MY od roku w takim marazmie… Ba, KINA nawet otwierają! I niby fajnie, a jednak nie fajnie… No bo filmów, to żadnych nie ma! Sprawdziłam kiedy to premiera dwójki Avatara, co to jest gotowy od wielu miesięcy, a tu info, że w grudniu 2022. Może więc nowy Dr. Strange? Ten wcześniej, ale też dopiero w w 2022, chociaż w marcu. Itd. Z muzeami fajna sprawa, bo ludzie, żeby okazać wsparcie placówkom kultury rzucili się na nie masowo. Niczym w Noc Muzeów. Trzy godziny w kolejce i tak ciągiem od poniedziałku! Szalenie pozytywne, ale oznacza to DLA NAS jedynie to, że my dziś tam NIE idziemy. Przejrzałam kanapy do dużego pokoju, porolowałam ekran, aż rozładowałam komórkę, zrobiłam kilka płatności i co teraz?

Z plusów to świetnie nam się z Mieszeczkiem rano biegało. Trasa była inna, bo leśne ścieżki przypominały lodowisko i pobiegliśmy w miasto. My na końcu peletonu, pauzując raz po raz przy działkach na sprzedaż, gdzie toczyłam z moim przyszłym architektem (już okazuje się NIE chce nim być) dysputy, w którym miejscu postawił by na takim skrawku ziemi dom?

<><>

  • Łucja, wiesz kogo kocham najbardziej na świecie?
  • Klarensa.

Ależ ta córka mnie zna! 🙂 Wyżej i niżej fotka z netu. Jeszcze z 2017 roku, kiedy ludzie NIE nosili maseczek, a celebryci namawiali ludzi, żeby odwiedzać muzea. Inny świat… Piękne to były czasy!