-„Imię Róży”, niezłe, nie?
Och, piątek!!! Mamy nową domową zasadę! OTÓŻ, Mieszko NIE może przyprowadzać kolegów dopóki trwają lekcje zdalne. Oni wchodzą, gadają, włączają telewizor z Youtubem, uruchamiają swoje komórki (każdy jeden NIE ma własnego Internetu, więc korzysta z naszego). EFEKT? Net w domu siada, a dziewczyny (a konkretnie Łucja) nie mają jak odpowiedzieć na lekcji, bo rejwach jak na dworcu… Taka DECYZJA zamykająca ten tydzień!
Za to Lilka od przyszłego tygodnia zaczyna spotkania ze szkolnym psychologiem. Wyjścia innego za bardzo nie ma, panna nie bierze udziału w lekcjach, omówiłam już temat z wychowawczynią i spotkania NA ŻYWO będzie mieć w czwartki. Jeszcze na wiosnę było inaczej, a tym razem mamy jakąś całkowitą zapaść. Nawrót mutyzmu, wycofania i blokad. To już siódma klasa, czasu za bardzo nie ma, a co gorsza NIKT nie wie, czy we wrześniu znowu nie pojawi się jakaś nauka zdalna (bo będzie kolejna mutacja wirusa?). Musi więc brać udział w zajęciach; odpowiadać gdy ją pytają; słuchać gdy do niej mówią i prowadzić zeszyty NAWET jeżeli NIKT ich nigdy nie zobaczy.
Przed nami dwa dni wolnego, które rozpoczniemy jutro od porannego biegania! Mieszko jest super, bo pamiętał zabrać buty sportowe ze szkoły, więc przygotowany jest do 100%!
I fotka… Mnie. Bo kazałam tym moim uczniom zrobić TASTE TEST pączków. Nagrać komórką i będziemy w przyszłym tygodniu oglądać! I oby ich ośmielić, kupiłam OSIEM różnych pączków i nagrałam się i ja (moja wersja jest żenująca, ale może ICH to ośmieli). Testy pączków robi cała masa osób, a mnie natchnął ten koleś 🙂

