Mignęła mi wczoraj reklama koca grawitacyjnego. Albo to była kołdra grawitacyjna? Coś w tym stylu… Że przykrywasz się tym, to Cię przygniata i masz wrażenie OTULANIA. Ciekawe… MNIE jednakże przygniata JUŻ w nocy BIBI… Konkretnie, NOGI mi przygniata, więc mam wrażenie OTULANIA nóg. Za to Łucję przygniata Miaustra i jeśli robił Wam to kiedyś kot, to wrażenie takie, że waży on TONĘ…
Dzień w biegu (kolejny), ale plus taki, że udało mi się wracając ze szkoły zajrzeć do galerii handlowej i ODDAĆ zwroty. Pusto w sklepach, stresowałam się laptopem zostawionym w aucie, więc załatwiłam co miałam załatwić i wróciłam na parking. Gnając przez galerię odkryłam, że NIE ma już NIGDZIE kalendarzy trójdzielnych. Taka jestem Grażyna, że kupuję je pod koniec stycznia, bo już przecenione, a w TYM roku wszystkie już wyprzedane. Szok. Cóż, zamówiłam już w księgarni z odbiorem tamże i przy okazji dorzuciłam sobie jakąś książeczkę. Jednakże do domu dotarłam później, A Mieszka NIE było!!! Jest z nim to samo, co we wrześniu… Tak się nie może kolegami nacieszyć, że BAAAARDZO dużym zygzakiem do domu wraca. Niemniej jednak, narzekać NIE BĘDĘ – bo w trybie zdalnym gość się NIE uczył, a tu już dwie szóstki wpadły (z angielskiego i z matmy i obie jedyne w klasie!). I jeszcze się Łucją pochwalę. Panna jest jakimś samorodnym talentem na informatyce i rozwala układy html-owe w mgnieniu oka. Nauczyciel kiedyś już pchał na jakiś konkurs, wtedy nie wyszło, lecz temat powrócił!


<><>
Mieszko ma manierę mówienia do kolegów TYPIE. I co z kimś gada, to w kółko słyszę: TYPIE… No i w weekend była śmieszna akcja, bo był u niego kuzyn. I dla odmiany tamten mówi ciągle: CZŁOWIEKU. I tak sobie chodzili z tymi sankami mówiąc w kółko do siebie: TYPIE- CZŁOWIEKU. I żadnemu to nie przeszkadzało, ani nie wydawało się dziwne :DDD
