pierwsze noworoczne

Chciałam DZIŚ zmienić Łucji bank. W tym, w którym panna ma konto, opłaty nam zaczęły wydawać wysokie. W końcu nastoletnie konta powinny być całkowicie bezpłatne! Znaleźliśmy więc nowy bank i z paszportem w ręku ruszyłyśmy by zdążyć w tych krótkich godzinach, kiedy teraz pracują te placówki.. Trochę panna się zestresowała, bo w przypadku zamknięcia konta i otworzenia nowego BYŁ by okres, kiedy ONA nie ma karty płatniczej!!! No a jak to tak? Choć w tym akurat widziałam logikę, BO: wyjeżdżałyśmy z domu i przyłapał nas kurier z kolejnymi paczuszkami. ?????? Jedną kojarzyłam bo mi coś tam brzęczały, że brakuje im do bezpłatnej dostawy, więc wrzuciłam im do koszyka (i dopłaciłam) spodnie dla babci (Lutce się moje podobały, więc jej takie same wzięłam, lecz dwa rozmiary mniejsze), no ale DRUGA PRZESYŁKA??? LECZ nic nie załatwiłyśmy, bo w tym nowym banku, panna by założyć rachunek musi mieć dowód (albo ja powinnam mieć tam rachunek). Chciałam też kupić Mieszkowi kartę przedpłaconą, żeby sam mógł sobie kody kupować do gier i nie ciągał mnie ciągle do sklepu po kody i tu też brak konta (MOJEGO) nam zablokował. Chcę wiec obu pannom wyrobić dowód, bo Mieszko ma, a Lilce za dwa miesiące będę TEŻ zakładać rachunek… A gdy Łucja będzie mieć JUŻ rachunek, to ze swojego konta wykupi kartę przedpłaconą dla Mieszka… Taki manewr wymyśliłam!

ZA TO, jestem po odczulaniu, a Łucja po kolejnym bloczku rehabilitacji! Zamówiłam tymczasem książki. Jeszcze nie na WALENTYNKI – bo, te są na TERAZ, gdyż na wieczorkach czytelniczych idziemy z literaturą jak burza! No i, wybrałam do czytania rzeczy, których zupełnie nie planowałam kupować! Bo było tak: Łucja chciała kontynuację „Mrocznych Umysłów” , ALE nigdzie tego nie było, za to parę osób polecało „Podzielonych” … I TO akurat ZNALAZŁAM w dwóch miejscach. A w jednej z tych on-line księgarni weszłam do sekcji (3 książki po 7 PLN) i zakupy są stamtąd. Jest więc dla mnie Ghost Bride, czyli coś opartego na chińskim mistycyzmie, Wyspa Kobiet (historia o pokoleniach) i Cztery Kobiety napisane przez niemieckiego Noblistę. Crank i Przeklęci Święci to też dla Łucji. Druga może być dziwna, bo to taka oniryczna opowieść o cudach w Kolorado, ale może będzie to fajne?

Madrileños

Dobierając ostatnio krem dla Łucji dostałyśmy w drogerii kolorowy magazyn. Zasiadłam więc do czytania i zdołował mnie artykuł o Walentynach… Jaki jest sens dobierać CZERWONĄ szminkę, skoro i tak wszystko elegancko wetrze się w maseczkę?? Co innego lakier do paznokci! Może nawet pomaluję sobie i pojadę na stacje benzynową :)) Ba, jak się mogę pokazać, to się POKAŻĘ! Niezły absurd, nie? Ale znalazłam też fajny artykuł o spacerach w lesie. Prekursorami terapii przyrodą byli Japończycy i podobno bliskość lasu poprawia nasze standardy życia o 20%! Zdrowie, samopoczucie i sprawność. Spacerując pozbywamy się uczucia gniewu, niepokoju i zmęczenia. Przeciwdziałamy depresji i wspomagamy produkcję wolnych rodników. Z tym większą przyjemnością ruszyłam dziś na poranny spacer z psem! Nie biorę na ogół na spacery komórki, bo się lepiej wyciszam, ale akurat rano umówiłam się na polach ze znajomą i potrzebowałam mieć z nią kontakt. Stąd fotki!

Patrzycie na TO, co wyrabiają Z ZIMĄ w Madrycie??? Wygląda na to, że Bestia dotarł na półwysep Iberyjski i tak jak uważałam Hiszpanów za takie większe suchary, to zwracam honor. Bitwa na śnieżki w centrum miasta? Wyciąg na schodach metra?? Dostawcy jedzenia na nartach?? Psie zaprzęgi?? ¡Qué cabrón! W Katalonii odnotowano najniższe temperatury w historii pomiarów (!!) i oni się dostosowali!! Wiem, wiem, idealnie by było gdyby po tych śnieżnych szaleństwach mogli wpaść na kubek czegoś ciepłego do knajpy (copa de vino?), żeby się ogrzać i bawić dalej (LECZ wszystko przecież zamknięte), ale tak przynajmniej SZYBKO wrócą do domów i się nie przeziębią! Btw. widzieliście te grupy w necie: Szukam rodziny na Podhalu? Korzystając z ostatniego tygodnia ferii ludzie wbijają w góry do fikcyjnych bliskich. Staram się nie promować cwaniactwa, ale naprawdę nie dziwię się, że ludzie kombinują. Na Twittera wrzucam Wam trzy filmiki z tego co się dzieje w Madrycie. Są szaleni Ci mieszkańcy hiszpańskiej stolicy. Jak chcecie więcej to szukajcie z hasztagiem -> #Madrid . 😀

Bestia ze wschodu

Idzie czy NIE, ta zima? Jakoś w przyszły weekend ma być to uderzenie max, więc MAMY już sanki przywiezione od dziadków! Zaginęło nam kółko do zjazdów i tak się gryzę czy zamawiać czy będziemy jakby co zjeżdżać na deskach do pływania? Bo to w sumie podobne… Tymczasem przyszła faktura ze energię… Bałam się jej, bo widziałam w słupkach zużycia energii, że TO, że siedzimy w domu to się odbija. Grzejemy, oglądamy telewizję i świecimy. Mniej zdecydowanie gotujemy niż rok temu o tej porze, ale winne temu pandemiczne znużenie. Dziś na porannym bieganiu nikt nawet nie miał pary na small-talki, bo ile w tej izolacji można? Żeby ruszyły normalne parkruny, to by byśmy mogli robić i urodziny i święta, a tak to wszyscy tacy jesteśmy w wersji minimum…

ZA TO, wracając, zatrzymałam się w piekarni i przywiozłam dzieciom dróżdżówki i rogaliki! Podałam na tacy to łóżka i teraz mam… bazylion okruszków i wizję odkurzania 😀 Jak człowiek umie sobie znaleźć robotę, to sobie zawsze znajdzie!

Prostość

Łucja ma krzywy kręgosłup. I to tak konkretnie krzywy… Gdy wychodziła z sanatorium przed świętami, lekarka zeszła do mnie z gabinetu i dała mi skierowanie na operacje. „Do rozważenie”. Zapytałam się, na czym ona polega, więc wytłumaczyła mi, że na wprowadzeniu tytanowych prętów równoległych do kręgosłupa. Na co ja naiwnie zapytałam, czy je się potem wyciąga? I usłyszałam, że nie. Mocne to było. Łucja, z typowym dla nastolatków szybkim rozwiązywaniem problemów, znalazła od razu dzieciaki w necie, porozrzucane po kuli ziemskiej, które to już mają za sobą i nie narzekają. Ale ja kopałam dalej. Zapisałam ją na wizyty do innych lekarzy (pod koniec stycznia) oraz sama dołączyłam do grup dla osób ze skoliozą i rodziców z dziećmi ze skrzywieniami kręgosłupa. Głowa mi pęka od tego wszystkiego co już wiem! I doszłam do wniosku, że chociaż dzieci znoszą to lepiej, to walczymy dalej i operację zdążymy zawsze zrobić, tym bardziej, że to zatrzyma pannę na rok, więc niech ona skończy szkołę… Tymczasem zaczekałam szukać rehabilitacji, bo sanatoryjne turnusy 2x w roku to za mało. Szukałam pakietów medycznych w przychodniach, które mogę wykupić, terapeutów i klinik specjalizujących się w skrzywieniach. Wszystko musi być w miarę blisko, bo a)ósma klasa, b)gdy pójdę do szkoły, ona musi móc tam dotrzeć sama, gdyby była taka konieczność.

I bingo! Znalazłyśmy super terapeutkę, którą poleciła nam wychowawczyni Łucji. Klinika, którą prowadzi specjalizuje się w skrzywieniach, a na pierwszych zajęciach panna miała włączoną kamerę za plecami, która cały czas jej na ścianie przed nosem pokazywała czy dobrze pracuje plecami. Byłyśmy dziś w sanatorium po rentgeny z lat poprzednich i przy okazji kupiłyśmy taśmę do ćwiczeń (ta którą ma jest za krótka). No i ćwiczymy dalej! Wątek będzie pewnie wracał wiele razy, ale dobrze mam już jakiś plan i to się już toczy! Btw. rehabilitantka nie uznała Łucji za przypadek tragiczny i dzisiejsze nastawienie w tym temacie mamy doskonałe 🙂 Może nawet zaraz siądziemy do drugiego sezonu „Księgi Czarownic”, bo widzę, że HBO wrzuciło wszystko na raz!

<><>

  • Czemu pies siedzi bokiem do nas?
  • Obraził się za „mydełko”, Lila.
  • Wytarzała się w czymś na spacerze?
  • Tak. Użyłam żelu o zapachu mango, by stłumić ten zapach.
  • Mango-lassi? – to ulubiony indyjski napój Lilki
  • Mango LESSI.
  • Lesssi?
  • Tak, to taki pies był :))

2021: Hold my beer

Przyszło mi do głowy, że to, że TYLE się cały czas dzieje i to nie zawsze dobrych rzeczy, to jeszcze na konto 2020. Bo cały czas trwa Chiński Rok Szczura. Jak wiecie Szczur jest pierwszy w chińskim zodiaku, bo oszukał inne zwierzęta. Mieli przekroczyć rzekę i on przeskoczył po ich grzbietach i pierwszy wylądował na brzegu. To pasuje do idei, że to rok zero, bo lata szczurze są latami początków. Rok Bawoła zaczyna się 12 lutego i do tego czasu wszystko można zwalić jeszcze na karb odchodzącego. Lepiej??

U nas cały czas organizacyjnie i w biegu… Ale za to dziś Mieszko rozmawiał przez telefon ze swoim ukochanym kolegą, a obie panny spotykają się z koleżankami. Lilka towarzysko (już poszła – dowód niżej), Łucja PO zeszyty.. Niby w sanatorium szkoła była, ale chce przejrzeć co tam się w JEJ szkole działo, a pewnie przy okazji poplotkują też o innych sprawach. Btw. Wiemy już, że zaraz po feriach będą przerabiali Pana Tadeusza, ale to czyta się szybko.

Btw. poszła w MOIM szaliku. OSTATNIM, który był mi NIE zabrany!!!

złoto, mirra, kadzidło

Trzej Królowie to chyba moi najulubieńsi biblijni bohaterowie. Nie dojdziemy, czy byli królami, mędrcami, czy po prostu wędrowcami i nie wiadomo nawet ILU ich było!!! Były trzy rodzaje prezentów, stąd założenie, że było ich trzech, ale może była to większa grupa? Czy na miejsce przyprowadziła ich kometa czy supernowa, również nie udało się wyjaśnić, ale goście z darami dla nowonarodzonego to sprawa ważna! I szczerze mówiąc, spośród materialnych dóbr, trudno wyobrazić sobie lepsze! Wiadomo wszyscy życzymy sobie zdrowia, szczęścia i urody, ale szkatułki z bogactwem zawsze się przydadzą. Nie było tych darów bardzo dużo, bo przecież wybraniec rósł nie w pałacu, lecz jako zwyczajny człowiek, ale sami dobrze wiecie, że jak dzieci są małe to zawsze na wszystko brakuje. Lutka zawsze powtarza (i już Wam o tym pisałam), że to jest niezbyt dobrze ułożone, że jak dzieci są małe i potrzebują nas najbardziej, to czasu zawsze jest ZA mało, na wszystko brakuje, pozycja w pracy jest jeszcze mocno niekomfortowa, ale na SZCZĘŚCIE dzieci rosną i potem robi się ciut lżej!

Słyszałam dziś wywiad z pewnym socjologiem, o tym, że w 2020 spadł przyrost naturalny. Wskaźniki poleciały lawinowo w dół i to wszędzie. Niemcy podnieśli zasiłki na dziecko i zdaje się, że cała Europa chce tak zrobić, ale ten socjolog uspokajała. Bo na wojnach też dzietność spadała, a potem następował BOOM, więc jak to się skończy pewnie i tym razem tak będzie… A na razie wypłynęła gdzieś tam informacja, że Rosja zamyka się do końca 2021 roku dla turystów, pewnie podobnie zrobi Ukraina (kto się wybierał na Krym latem?), a nawet jeśli tego nie zrobią to przebieg kontroli celnej na granicy wschodniej przypomina teraz atmosferą lata ’80… Miałabym więc prośbę do tegorocznych Trzech Króli (tak jak wiecie ich imiona też są nieznane, bo to K+M+B to powinno być C+M+B i oznacza: Chryste, błogosław temu domowi), jakby się nazywali, żeby przybyli z jakimś „Zazysaczem Pandory XX-MAX” i wciągnęli pandemię do pustej szkatułki 😉

<><>

Łazienka. Poczułam w inny końcu domu zapach spalenizny i dotarłam do łazienki. Tam panny wbijały w mydło świeczki, myślały życzenie i zdmuchiwały.

  • CO WY mi tu robicie?!!! Zniszczyłyście mydło i wszędzie będę mieć ZNOWU ten wosk!!!
  • Łucja, szybko zdmuchuj, zanim mama zabierze!!!
  • Chcę być PIĘKNA!!! – wykrzyczała Łucja i szybko zdmuchnęła.
  • No wiesz co, córka!!! Mogłaś prosić o prosty kręgosłup!!!

10-te! Kosmiczne!

Przyszło mi ostatnio do głowy, że mężczyźni mają wyższą wrażliwość. Nie wszyscy oczywiście, ale to nie przypadek, że najwięksi artyści, poeci i pisarze to byli mężczyźni. Tak naprawdę kobiety mają lepszy kontakt z ziemią i własnym ciałem niż płeć brzydka… Nieporównywalnie trudniej jest być nastoletnim chłopcem niż nastoletnią dziewczynką!

Dziesięć lat temu urodził się mój piękny wrażliwiec i naprawdę jest to egzemplarz wyjątkowy. On płacze, gdy się na niego krzyczy, umie mówić piękne rzeczy i pięknymi słowami i jako pierwszy widzi zmiany i potrafi je ocenić. Jest trochę (a nawet trochę bardzo) znudzony szkołą i sumie to z utęsknieniem czekam na czwartą klasę i koniec zdalnego nauczania. Ma dla niego znaczenie JAK wygląda i jak jest uczesany. Przy wyborze odzieży musi brać udział, bo potem okazuje się, że odcień niebieskiego jest NIE taki jak lubi i COŚ nagle NIE jest noszone… Jest świetnym graczem. Lilka uważa, że Mieszko jest na poziomie najlepszych graczy z Jutuba, a ona dla odmiany jest szczera do bólu. On sam uważa, że swój poziom zawdzięcza siostrom, z którymi na ogół gra. Poziomu jego gry nie umiem ocenić, ale lubię z nim rozmawiać i podoba mi się sposób w jaki myśli.

Wszystkie błędy i potknięcia naszych metod wychowawczych wychodzą po latach, więc czy idzie mi dobrze NIE WIEM, ale wychowanie Mieszka jest najmniej kłopotliwe z całej trójki. Pomagają mi dziewczyny, które czasem go uczą, czasem go strofują i tak naprawdę ja wchodzę na gotowe.

Ach, no i przypomnę, tylko, że NIE chciałam mieć chłopca, bo bałam się, że się z nim nie dogadam. Że chłopcy są jakiś fizjologicznie uproszczonym wariantem dziewczynek… Ale nie miałam racji. On jest nagrodą i wyjątkowym bonusem 🙂

Sto lat, królewiczu!

  • O czym pomyślałeś przy zdmuchiwaniu świeczek?
  • Nie wiem. Mogę powiedzieć o czym marzyłem rok i dwa lata temu.
  • O czym?
  • Żeby pokemony były naprawdę.
  • A już tego nie chcesz?
  • Chcę.
  • A jakiego byś chciał mieć?
  • Cztery różne. Opowiedzieć Ci o nich?

<><>

Pokażę Wam jeszcze filmik. Wczoraj wieczorem siadłam do porządkowania dysku i zdjęć. Wywaliłam piki ze zdjęciami roboczymi i najlepsze z najlepszych posegregowane w miesiące wstawiłam do katalogu „2020”. Znalazły się tam też różne filmiki. Ten niżej jest z lata. To chyba był jeden z tych na apkach, których uczyła mnie Lilka:

Wielkie czystki i kuchnia „fusion”. Powiedzmy.

Ten pierwszy dzień bez dzieci jest zawsze trochę taki rozlazły… Tyle tych planów, że nie wiadomo za co złapać, a i tak (na wszelki wypadek) budzę się wtedy zawsze po dziewiątej!!! No i jeśli uwzględnić spacer z psem, to do sklepów przed godzinami seniora nie zdążam i wszyyyystko się przesuwa… Dywan jakby nie było oddany do pralni (będzie za tydzień), w aptece kupiłam nowy tran (to pierwsza zima, kiedy nam skończył w połowie zimy, bo zawsze pół butelki było jeszcze na wiosnę), wywiozłam elektrośmieci (szukając wiadra do kleju do tapet znalazłam przed-przed ostatnie żelazko, które czekało na wywiezienie) i przygotowałam kilka rzeczy do pozbycia się ich przez chyba olx-a. Na obiad zrobiłam sobie sos z szpinakiem, który miał być do makaronu, ale ponieważ mam dużo ugotowanego ryżu, to zjadłam z nim. Dziwne, ale NIE było złe.

Kurier przyniósł jakąś tam paczuszkę (tym razem Liliana uzupełniała garderobę ze sklepu na Z), a TERAZ przeglądam alika. Przyszło mi do głowy, że wrzucę Wam listę tego co od chińczyków zamawiamy. Każdy ma oczywiście inne potrzeby, ale niżej TO co nam ostatnio pasuje… Przede wszystkim od dłuższego czasu kupujemy tam pinsy (mamy zapasy zużywane jako awaryjne prezenty, przy różnych okazjach, no i raz na jakiś czas do jesienno-zimowych rzeczy je przypinamy). One się odpinają, gubią, nudzą i zmieniają. Mieszko np. ma TERAZ na kurtce pinsy z Gambolem (postać z kreskówki) a Łucja podobnie jak ja uwielbia anatomiczne części ciała (panna ma serca a ja mam przy kurtce pinsa- macicę 🙂 Liliana ma hopla na punkcie case-ów do telefonu i w tej chwili już zdjęła świąteczny i ma jakiś kolejny. Niezłe są majtki. W tych widełkach cenowych, o taką jakość u nas trudno, natomiast trudno trafić z rozmiarem i ostatnio przekazałam Łucji otrzymane XL (Pogódź się z tym, że w chińskiej rozmiarówce jesteś już WIELKĄ babą) Btw. gacie miały być dla mnie! Doskonałe są pędzle do malowania i kostiumy kąpielowe. Baterie litowo-jonowe, filtry ochronne na obiektywy, psie obróżki (Bibs je zużywa), żarówki ledowe i latarki (sztuk jeden, ale wiele osób polecało). No i oczywiście małe biurowe przydasie (ostatnio urzekły nas rolki z naklejkami, których nadużywaliśmy tworząc kartki świąteczne!

pierwsza niedziela

Wywiozłam dzieci do dziadków. Nie na długo, w środę je sobie przywiozę, ale mam chwilę wolności. Siedzę sobie na stryszku, właśnie przez godzinę rolowałam skarpetki na wyprzedażach, a obok mnie leży Bibi. Cały czas strzelają… Nie ciągiem, ale w ciągu ostatniej półtorej godziny były aż cztery zagubione baterie. Wyobrażam to sobie tak, że ktoś robił imprezę, odpalał, a potem rano odkrył, że coś tam mu jeszcze zostało i wieczorem odpali. Logiczne, bo to jednak proch i trzymanie tego do przyszłego roku sensu nie ma… Tylko dlaczego nie zrobili tego wczoraj?!!! A ponieważ pies cały czas wpada w histerię na dźwięki fajerwerków, to przez najbliższy tydzień spacery będą TYLKO gdy jest jasno. Wyżej macie fotkę z Bibs, jaka trafiła do netu i dzięki której ja do niej dotarłam. Ma na sobie niebieską obróżkę z Biedry i widać, że jest mokra oraz przerażona (podkulony ogon). Rozmawiałam dziś z jedną znajomą na psim spacerze i mówię, że taki dobry garaż wybrała z DROGIM autem i ona mi na to, że to może TAKI noworoczny ZNAK?? Pośmiałyśmy się, ale rzeczywiście czemu nie? 😀

Ogórkowo odnotuję, że udało nam się wczoraj zainaugurować wieczorki czytelnicze (czyli przed snem odcięliśmy multimedia i uruchomiliśmy literaturę) oraz, że pierwszy noworoczny film był świetny. Doktor Sen to mroczna i emocjonująca kontynuacja Lśnienia i to film z listy 15 najlepszych filmów na podstawie książek, jakie SĄ. Towarzyszyła mi Łucja i do połowy Lila (to było dla niej za mocne i poszła do Mieszka).

  • Mamo, a gdybym ja miała super moce? Gdybym lśniła?
  • Starałabym się Ciebie ochronić, Łucja. Żeby Ciebie nie wyssali.
  • A gdybyś Ty miała?
  • Też starałabym się z tym nie wychylać. Nie możesz być widoczny, gdy wszystko w życiu Ci wychodzi. U wszystkich jest góra-dół, góra-dół, więc gdyby u Ciebie były same góry zaraz by Cię ktoś namierzył. Starałbym się używać mocy, żeby ochronić tych, którzy są dla mnie ważni.

Rozbiegówka

Na pierwszym biegowym spotkaniu w roku (dziś rano, na parkrunie!) dostałam nowe biegowe rzeczy! 🙂 Jedna babka, postanowiła NOWOROCZNIE oczyścić swoją biegową szafę i przyniosła CZTERY siaty biegowych strojów. Mam więc nową różową koszulkę, dwie spódniczki biegowe (nigdy tego nie kupowałam, ale jak dawali, to spróbuję) i nowe spodnie (tym razem fioletowe). Taki początek roku to ja lubię!

Poza tym układam sobie listę do zrobienia w ciągu dwóch tygodni i widzę, że muszę co nieco kupić na aliku. Np. zamawiam stamtąd małe ledowe (?) żaróweczki i przed Nowym Rokiem na schodach wkręciłam ostatnie. Chciałam też kupić obróżki dla Bibs, bo ona je zużywa, ale w Owadzie zdobyłam ostatnio świetne, więc może od Chińczyka będzie tylko smyczka??

Pokażę Wam NOWY pokój Mieszka, zrobiony chwilę przed końcem roku. U góry macie before i jak widać był to ładny, chłopięcy pokoik z autkami, a niżej już nastoletni komiczny space. Dywan będzie ten sam, tylko go zwinęłam i wrzuciłam do auta. Zawiozę do czyszczenia i będzie zdecydowanie lepiej.

I ZOOM-y. Fototapeta, na lewej ścianie, nad biurkiem, była już wcześniej, no ale teraz pasuje zdecydowanie bardziej!

Widzicie jakie mamy DORODNE pudło z klockami?? 🙂