Piątek, energii początek!

Nasze dziecięce wspomnienia są zdominowane przez rzeczy DZIWNE. Chyba tak to już jest urządzone, że jeżeli mieliśmy COŚ zapamiętać, to musiał to być jakiś fragment rutyny (droga do przedszkola), coś co nas irytowało, ale tak naprawdę było objawem czułości (nakładanie rajstop NAM, przez mamę- „Wyprostuj nogę!”) czy coś co nas zdziwiło. Tych dziwiących mnie rzeczy było kilka. Dziwiło mnie np. sztywne pranie na podwórku u babci zimą. Letniego prania nie pamiętam, ale pamiętam sztywne białe koszule dziadka, które babcia przynosiła do domu. Babciu, czy to można złamać? – Tak, ale mróz wyciąga wodę i jest suchsze niż było.

Tak mi się podoba to wspomnienie, że są rzeczy, które zimą suszę na dworze. Dywaniki! Kuchenne i łazienkowe, które piorę na wolniejszych obrotach i potem obciekają w ogródku. A po dniu, czy nawet dwóch wnoszę je do domu i przerzucam na strych, gdzie schną do końca. Wyżej macie Mieszka podrzucającego na nogach sztywny łazienkowy dywanik!

<><>

Piątek. To jakiś taki dzień, że energii mam sporo. Planujemy weekend i relacjonujemy sobie cały tydzień.

  • Dziś moim uczennicom, tym z trzeciej klasy, pokazałam fotkę Mieszka.
  • I co? – zapytała Łucja
  • Zaniemówiły!
  • Mieszko! Mógłbyś się poświęcić dla sióstr! Szczególnie dla tej co ma dom z reklamy z Apartu!
  • OOO, tak! My tam chętnie we trzy zamieszkamy! – kontynuowałam 🙂
  • Wy możecie się wyprowadzić do jakiegoś małego mieszkanka i żyć miłością – Łucja już wszystko zaplanowała…