- Proszę nie ściągać koszulki!
- Ale jak Pan mnie zbada?
- To tylko brzuch jest potrzebny.
- Aha. To już się ubieram.
- Do badania brzucha góra może być zasłonięta.
- Ale ja chciałam USG piersi zrobić.
- Ojej, to ja panią z inną panią pomyliłem. Mam jeszcze jedną Justynę zapisaną na badanie!
I tak się zmieszał, że nie macie pojęcia. Badał mnie potem przez 20 minut i był tak zagubiony, że nie wkręcił papieru do drukarki i OPIS dostałam BEZ zdjęć. Ale dobrze, wszystko w porządku, bardzo DOKŁADNIE mnie sprawdził, czyli kolejna kontrola za ROK. Na koniec zażartowałam nawet, że DOBRZE, że się ZORIENTOWALIŚMY, bo bym sobie i żołądek przebadała i wszystko, ale JAKOŚ tak go zmieszałam, że nie umiał zripostować i pomylił tomografię z mammografią… Bo cd dorocznego przeglądu. Na dziś miałam badanie piersi, dotarłam, weszłam do gabinetu, rozebrałam się (GÓRA), a on się wystraszył. Pomyślałam, że może technologia się zmieniła, a ja tu tak przyziemnie młodego lekarza biustem zaatakowałam, ale jednak nic się nie zmieniło, tylko JA jestem coraz bardziej żenująca 😀
<><>
Wtorek. Dziś nauczałam zdalnie, Mieszko elegancko poszedł do szkoły, a Lilka z Łucją przespały dwie pierwsze lekcje… Winna temu literatura. Finiszowałyśmy książki i tak nam się zeszło! Z Lilką zamknęłyśmy książki DOKŁADNIE w tym samym momencie i OBIE byłyśmy ROZCZAROWANE zakończeniem! A jutro odwilż? Bez sensu… Tyle dobrego, że drzwi otworzę w aucie 😀

