
Łucja ma krzywy kręgosłup. I to tak konkretnie krzywy… Gdy wychodziła z sanatorium przed świętami, lekarka zeszła do mnie z gabinetu i dała mi skierowanie na operacje. „Do rozważenie”. Zapytałam się, na czym ona polega, więc wytłumaczyła mi, że na wprowadzeniu tytanowych prętów równoległych do kręgosłupa. Na co ja naiwnie zapytałam, czy je się potem wyciąga? I usłyszałam, że nie. Mocne to było. Łucja, z typowym dla nastolatków szybkim rozwiązywaniem problemów, znalazła od razu dzieciaki w necie, porozrzucane po kuli ziemskiej, które to już mają za sobą i nie narzekają. Ale ja kopałam dalej. Zapisałam ją na wizyty do innych lekarzy (pod koniec stycznia) oraz sama dołączyłam do grup dla osób ze skoliozą i rodziców z dziećmi ze skrzywieniami kręgosłupa. Głowa mi pęka od tego wszystkiego co już wiem! I doszłam do wniosku, że chociaż dzieci znoszą to lepiej, to walczymy dalej i operację zdążymy zawsze zrobić, tym bardziej, że to zatrzyma pannę na rok, więc niech ona skończy szkołę… Tymczasem zaczekałam szukać rehabilitacji, bo sanatoryjne turnusy 2x w roku to za mało. Szukałam pakietów medycznych w przychodniach, które mogę wykupić, terapeutów i klinik specjalizujących się w skrzywieniach. Wszystko musi być w miarę blisko, bo a)ósma klasa, b)gdy pójdę do szkoły, ona musi móc tam dotrzeć sama, gdyby była taka konieczność.
I bingo! Znalazłyśmy super terapeutkę, którą poleciła nam wychowawczyni Łucji. Klinika, którą prowadzi specjalizuje się w skrzywieniach, a na pierwszych zajęciach panna miała włączoną kamerę za plecami, która cały czas jej na ścianie przed nosem pokazywała czy dobrze pracuje plecami. Byłyśmy dziś w sanatorium po rentgeny z lat poprzednich i przy okazji kupiłyśmy taśmę do ćwiczeń (ta którą ma jest za krótka). No i ćwiczymy dalej! Wątek będzie pewnie wracał wiele razy, ale dobrze mam już jakiś plan i to się już toczy! Btw. rehabilitantka nie uznała Łucji za przypadek tragiczny i dzisiejsze nastawienie w tym temacie mamy doskonałe 🙂 Może nawet zaraz siądziemy do drugiego sezonu „Księgi Czarownic”, bo widzę, że HBO wrzuciło wszystko na raz!
<><>
- Czemu pies siedzi bokiem do nas?
- Obraził się za „mydełko”, Lila.
- Wytarzała się w czymś na spacerze?
- Tak. Użyłam żelu o zapachu mango, by stłumić ten zapach.
- Mango-lassi? – to ulubiony indyjski napój Lilki
- Mango LESSI.
- Lesssi?
- Tak, to taki pies był :))
