Ten pierwszy dzień bez dzieci jest zawsze trochę taki rozlazły… Tyle tych planów, że nie wiadomo za co złapać, a i tak (na wszelki wypadek) budzę się wtedy zawsze po dziewiątej!!! No i jeśli uwzględnić spacer z psem, to do sklepów przed godzinami seniora nie zdążam i wszyyyystko się przesuwa… Dywan jakby nie było oddany do pralni (będzie za tydzień), w aptece kupiłam nowy tran (to pierwsza zima, kiedy nam skończył w połowie zimy, bo zawsze pół butelki było jeszcze na wiosnę), wywiozłam elektrośmieci (szukając wiadra do kleju do tapet znalazłam przed-przed ostatnie żelazko, które czekało na wywiezienie) i przygotowałam kilka rzeczy do pozbycia się ich przez chyba olx-a. Na obiad zrobiłam sobie sos z szpinakiem, który miał być do makaronu, ale ponieważ mam dużo ugotowanego ryżu, to zjadłam z nim. Dziwne, ale NIE było złe.
Kurier przyniósł jakąś tam paczuszkę (tym razem Liliana uzupełniała garderobę ze sklepu na Z), a TERAZ przeglądam alika. Przyszło mi do głowy, że wrzucę Wam listę tego co od chińczyków zamawiamy. Każdy ma oczywiście inne potrzeby, ale niżej TO co nam ostatnio pasuje… Przede wszystkim od dłuższego czasu kupujemy tam pinsy (mamy zapasy zużywane jako awaryjne prezenty, przy różnych okazjach, no i raz na jakiś czas do jesienno-zimowych rzeczy je przypinamy). One się odpinają, gubią, nudzą i zmieniają. Mieszko np. ma TERAZ na kurtce pinsy z Gambolem (postać z kreskówki) a Łucja podobnie jak ja uwielbia anatomiczne części ciała (panna ma serca a ja mam przy kurtce pinsa- macicę 🙂 Liliana ma hopla na punkcie case-ów do telefonu i w tej chwili już zdjęła świąteczny i ma jakiś kolejny. Niezłe są majtki. W tych widełkach cenowych, o taką jakość u nas trudno, natomiast trudno trafić z rozmiarem i ostatnio przekazałam Łucji otrzymane XL (Pogódź się z tym, że w chińskiej rozmiarówce jesteś już WIELKĄ babą) Btw. gacie miały być dla mnie! Doskonałe są pędzle do malowania i kostiumy kąpielowe. Baterie litowo-jonowe, filtry ochronne na obiektywy, psie obróżki (Bibs je zużywa), żarówki ledowe i latarki (sztuk jeden, ale wiele osób polecało). No i oczywiście małe biurowe przydasie (ostatnio urzekły nas rolki z naklejkami, których nadużywaliśmy tworząc kartki świąteczne!

