
Wywiozłam dzieci do dziadków. Nie na długo, w środę je sobie przywiozę, ale mam chwilę wolności. Siedzę sobie na stryszku, właśnie przez godzinę rolowałam skarpetki na wyprzedażach, a obok mnie leży Bibi. Cały czas strzelają… Nie ciągiem, ale w ciągu ostatniej półtorej godziny były aż cztery zagubione baterie. Wyobrażam to sobie tak, że ktoś robił imprezę, odpalał, a potem rano odkrył, że coś tam mu jeszcze zostało i wieczorem odpali. Logiczne, bo to jednak proch i trzymanie tego do przyszłego roku sensu nie ma… Tylko dlaczego nie zrobili tego wczoraj?!!! A ponieważ pies cały czas wpada w histerię na dźwięki fajerwerków, to przez najbliższy tydzień spacery będą TYLKO gdy jest jasno. Wyżej macie fotkę z Bibs, jaka trafiła do netu i dzięki której ja do niej dotarłam. Ma na sobie niebieską obróżkę z Biedry i widać, że jest mokra oraz przerażona (podkulony ogon). Rozmawiałam dziś z jedną znajomą na psim spacerze i mówię, że taki dobry garaż wybrała z DROGIM autem i ona mi na to, że to może TAKI noworoczny ZNAK?? Pośmiałyśmy się, ale rzeczywiście czemu nie? 😀
Ogórkowo odnotuję, że udało nam się wczoraj zainaugurować wieczorki czytelnicze (czyli przed snem odcięliśmy multimedia i uruchomiliśmy literaturę) oraz, że pierwszy noworoczny film był świetny. Doktor Sen to mroczna i emocjonująca kontynuacja Lśnienia i to film z listy 15 najlepszych filmów na podstawie książek, jakie SĄ. Towarzyszyła mi Łucja i do połowy Lila (to było dla niej za mocne i poszła do Mieszka).
- Mamo, a gdybym ja miała super moce? Gdybym lśniła?
- Starałabym się Ciebie ochronić, Łucja. Żeby Ciebie nie wyssali.
- A gdybyś Ty miała?
- Też starałabym się z tym nie wychylać. Nie możesz być widoczny, gdy wszystko w życiu Ci wychodzi. U wszystkich jest góra-dół, góra-dół, więc gdyby u Ciebie były same góry zaraz by Cię ktoś namierzył. Starałbym się używać mocy, żeby ochronić tych, którzy są dla mnie ważni.
