Wszystkiego najlepszego w NOWYM – 2021 (!!!) roku!

Świętować pojechaliśmy nad rzekę! Wymyśliłam, że puścimy lampiony, zapalimy zimne ognie, odświętujemy Nowy Rok zgodnie z czasem w Bangkoku i przed godziną policyjną wrócimy do domu! Ciemno było strasznie, mgła, wilgoć, ale wszystko szło świetnie. Dopóki… nie zaczęli strzelać i wtedy Bibi znikła… Przez półtorej godziny zamarzaliśmy na pustej zimnej plaży i nawoływaliśmy ją. NIC. No dobra, mamy przecież Internet! Wrzuciłam do grupy o zaginionych zwierzakach i napisałam do znajomej, która mieszka w okolicy, by wrzuciła na grupy lokalne. GODZINĘ zajęło znalezienie psa. SZOK. Bibi w tym czasie przemierzyła w linii prostej 9 km (a chciałam rano o piątej wrócić w TO SAMO miejsce) i dotarła na strzeżone osiedle. Tam jedna babeczka łagodnie wyprowadziła ją z garażu i zaprowadziła do budki strażników. Oni zamknęli ją na takim mini wybiegu, dali wodę i chrupki. I info ze zdjęciem puścili dalej. Wow!!! Do północy odpisywałam ludziom, którzy włączyli się w te poszukiwania, bo to wielkim echem poszło. Stary rok zakończyliśmy więc bardzo dobrze, z wiarą w ludzi i w dobro.

Bibs z wczoraj, po przyjeździe: lekko skołowana, z rozwaloną łapą. To co ona przebiegła to było więcej, bo pewnie kluczyła. Była też mokra, bo po drodze miała zbiorniki wodne. W tle leży wywietrzona pościel dla Mieszka, bo do nowego pokoju wszystko miało być NOWE. PSA dziś ma się już dobrze, za to Miaustra jest lekko sfochowana, że JEDNAK nie jest naszą jedynaczką 🙂

<><>

NOWY ROK? PLANY? W całym 2020 nie pofarbowałam włosów. CZYLI NUMER 1, to pofarbować włosy! To bardzo prosty plan i myślę, że go wykonam. ALE musi być jakaś okazja, typu komunia Mieszka! To w maju. Czerwiec będzie emocjonujący, bo Łucja idzie do szkoły średniej. Wcześniej będzie się pewnie działo sporo w sprawie jej kręgosłupa. Mam zaplanowane wizyty lekarskie, dla mnie i dla dzieci. I to już na styczeń i luty. Wakacje trochę boję się planować, bo ferie mieliśmy zaplanowane i wszystko nam odwołano, ale chciałabym pojechać na kajaki. Jedna znajoma z Mazur chce organizować spływ i podoba mi się ten pomysł! Jeśli to trochę się uspokoi, marzy mi się powrót do podróżowania pociągami. 21 marca wypada w niedzielę, czyli chyba znowu zatopimy Marzannę. Długich weekendów za bardzo nie ma, czyli majówki, czerwcówki odpadają… Sądzę, że będę sobie dalej biegała i może odbędzie się jakiś bieg uliczny?? No i siłownie zaraz jak ruszą, to ruszam na nie i JA! Praca? Dobrze mi w tej szkole – > do czerwca na pewno będę z nimi, a jeśli będą chcieli dalej, to zostanę. Pytałam się dzieci i czy im nie przeszkadza, że mama miała takie wielkie rewolucyjne plany zawodowe i w końcu została nauczycielką, ale okazało się, że IM nie przeszkadza, a nawet są z tego dumni. Zwierząt żadnych nie planujemy, ale na wiosnę trzeba z kopyta ruszyć z ogródkiem, żeby był piękny na maj. I chyba tyle i aż tyle! No i żebyśmy WSZYSCY zdrowi byli! 😀