strzykawą w ramię

Jechałam sobie autem w październiku, gdy zadzwoniła znajoma. Taka dawno nie słyszana… Też gdzieś tam jechała, więc wrzuciłyśmy się sobie nawzajem na głośniki i zaczęłyśmy dłuuugą rozmowę. Życie, byli mężowie, wakacje, dzieci i w którymś momencie powiedziała:

  • Aaa, wczoraj zaszczepiłam Polę na HPV.
  • Ooooo! Też chcę to zrobić, ale ciągle przesuwam!
  • Ja też przesuwałam, a drugą dawkę trzeba podać przed 15-tym rokiem życia, a odstęp musi być półroczny.
  • A ona jest z kwietnia!
  • No właśnie. Tanie to nie było, ale chciałam to zrobić.
  • Ale przecież Ty masz to za darmo. Miasto Wam funduje??
  • Tak, ale funduje tą najtańszą szczepionkę, która chroni przed dwoma szczepami, a ja chciałam tą najnowocześniejszą, która chroni aż na dziewięć. Jak już mam truć dziecko, to chciałam czymś o największym zakresie.
  • Słusznie.

Nie jest łatwo te szczepionki zdobyć. Coś w ogóle się dzieje takiego, że żadnych nie ma (2x w tym roku niezłe kombinacje robiłam, żeby kupić MÓJ lek na alergie), ale z tym na HPV to był kosmos. Ale udało się, szczepionka jak to szczepionka w bezpiecznych warunkach termicznych (torby i wkłady chłodzące) do mnie dotarła, więc dziś BŁYSKAWICZNIE pojechałam z Łucją na szczepienie!

Każdy rodzic ma jakiś swój rodzaj obsesji. Ja z tych dodatkowych szczepiłam na ospę gdy były małe i ostatnio, gdy przyjmowali pannę do sanatorium okazało się to być BARDZO przydatne szczepienie. Chciałam TEŻ zaszczepić na TEGO wirusa. Choroba roznosi się drogą płciową, chorują na nią kobiety, a nosicielami są mężczyźni. Teoretycznie czynniki zwiększonego ryzyka to nikotyna, wczesna inicjacja i duża ilość partnerów i zakładam, że NIE będzie to dotyczyło moich dzieci, ale jak będzie… NIE wiem. Zaszczepić chcę całą trójkę. W Australii szczepią obie płcie i pewnej choroby TAM nie ma. Kolejną dawkę chcę podać pannie w czerwcu, a po wakacjach ruszyć ze szczepieniem Lilki. Niżej, chwilę po szczepieniu: