Ze stroju komunijnego nie podoba mi się tylko ta biała sukienka, którą nakłada się na górę.

Mieszko

Jakie to podobne do: „z sernika nie lubię tylko tego BIAŁEGO„! 😀 Wytłumaczyłyśmy mu z Lilką, że TA sukienka, czyli KOMŻA, jest WŁAŚNIE strojem komunijnym! Bo dziś mieliśmy przymiarkę. Zapomniałabym o niej, ale Mieszko ma naprawdę kochaną radę rodziców w klasie, której przewodniczący przesłał NAM wszystkim esemesa z przypomnieniem! Poszło szybko, nie miałam pytań dodatkowych, które miały niektóre mamy, więc załatwione! Garnitur wybierzemy jakoś osobno. Termin jest na razie na 9 maja, ale dopóki pandemia się trochę nie ustabilizuje to nie wiadomo czy data się utrzyma…

Na Ninatece, w trybie 48-godzinnym macie Mistrzów Kina Hiszpańskiego. Takie dziwne są te filmy, stare, ale przyjemne. Chciałam oglądać do prasowania Spectre, ale po akcji otwierającej film, kiedy pomyślałam, że Bond to jednak Bond, akcja popikowała mocno w dół (w połowie odpuściłam). No i nie znoszę Craiga. On jest jakiś taki skrzywiony i nudny, że na agenta mi nie pasuje! Te za to polecam!

<><>

Rano. Ja wróciłam z biegania i wzięłam sobie Mieszka na kolana. Takiego mojego przylepę i kuleczkę. Lilka siedzi obok i mówi:

  • I’m jealous.
  • To złaź Misiu, teraz będę robić kuleczkę z Twojej siostry… Lila, wiesz, że Ty już jesteś duża?? Że nie da się Ciebie jak takie maleństwo pozgniatać??
  • Nie. Ja jestem malutką kuleczką.
  • Czemu mi te dzieci tak szybko rosną!!! Z każdej strony Ciebie się robi dużo! 🙂