
Zaczynamy TEN dziwny okres między świętami a Nowym Rokiem, który zawsze był taki DZIWNY i jałowy. W tym roku jest JESZCZE dziwniej, bo jak wiadomo Sylwestra NIE MA, a zaraz po nim mamy ferie… Lock-down już trwa, czyli odcinek czasu kiedy nie wiadomo co zrobić wydłuża się jeszcze bardziej… U nas jednakowoż będzie dynamicznie. Będą podsumowania (odzieżowe już wrzuciłam), no i mam na głowie trudną rozkminę co zrobić z Łucją… Bo przy wypisie z sanatorium okazało się, że przez ten rok skrzywienie kręgosłupa poszło tak bardzo, że oni sugerują operację Przede mną więc konsultacje z innymi lekarzami i BYŁOBY dobrze, gdyby udało mi się to załatwić na FERIACH. Plotka jaką dostaliśmy ze szkoły jest taka, że po feriach wracają klasy 1-3, co oznacza dla mnie, że część zajęć będzie z domu, a część ze szkoły. Również korzystając z tego, że DO Nowego Roku jest Diabli, którego NIE ma, bo jest za granicą na stałe, chcę położyć tapety w pokoju Mieszka. Tapety kupiłam na Black Friday, budowlane są otwarte, więc gdyby zabrakło farby albo kleju do tapet, to można podjechać.
Idę więc zaraz wcisnąć w siebie kawałek MAKOWCA i zbieram siły do działania! Btw. Lutka, która GO mi wczoraj wydawała (w świątecznym sweterku, który NAPRAWDĘ się jej podoba!) powiedziała, że wyjątkowo dobrze wyliczyłyśmy w tym roku ilość jedzenia i za wiele NIE zostało! Mam kilka kawałków mięs, ale to zejdzie. Ze schabu zrobię pieczeń w sosie chrzanowym, a szynkę i boczek pokroję i zamrożę. Zawsze w tym okresie chodziliśmy na jakieś oprowadzania świąteczne po muzeach, ale w tym roku wiadomo jak jest…
Taka ciekawostka. Na stronie HBO możecie zmontować sobie filmik.. JAKI był ten rok… Oto mój:
