Polaków przy stole rozmowy

Dziadek opowiadał o jednym swoim znajomym. To jego rówieśnik, też z dwójką dorosłych dzieci i stadkiem wnuków. Jedno z jego dzieci to córka, która wzięła ślub z Węgrem… Poznali się na łódzkiej filmówce, on robi reklamy i filmy dokumentalne (ma nawet jakąś nagrodę) i mieszkają pod Budapesztem. Tuż obok Dunaju. I dzieci mają… czwórkę! Żyje im się dobrze, w takim świecie bohemy i twórców, a wakacje, rok w rok, spędzają na wyspie na Dunaju. Jedzie ona z tymi dziećmi i chyba jej szwagierka z taką samą ekipą. To wybór, a nie konieczność. To świadome wakacje i moim zdaniem naprawdę wyjątkowe. Pisałam Wam ostatnio o dzikich dzieciach. Najbardziej endemicznym i zagrożonym gatunku na świecie… Dzieciach, które NIE spędzają wakacji na półkoloniach w szkole, albo obozach językowych. Takich, którym zdarzało się chodzić po trawie na bosaka i rozgniatać kłosy w dłoniach. Takich, które są połączone z ziemią na której żyją i świadome jej siły.

I ma ten znajomy dziadka problem. [Btw. poleciłabym mu książkę, którą dostała Łucja („Wigilia Małgorzaty”) ->To historia o tym jak można bać się o życie TAK bardzo, że przestajemy ŻYĆ naprawdę]. Otóż TEN znajomy szmat swojego życia spędził na badaniu jednej ich gałęzi rodowej, która tworzyła wyjątkową społeczność na Ukrainie. Wyjątkową administracyjnie i kulturowo. I ten ogromny zbiór dokumentów i fotografii NIE ma komu przekazać. Bo JEGO córkę, na którą liczył, interesują wyłącznie te jej dzieci… A moim zdaniem ona tworzy właśnie własny ród. Ustanawia zasady i formuuje historię. To co o było, pamięć o przodkach, jest w niej. To nie przepadło, lecz wychodzi w nowej zmutowanej formie. To nawet nie chodzi o to, że ona zwyczajnie NIE ma czasu, lecz o to, że to co ona rozpoczęła jest nie mniej ważne.

Zawsze mam z tatą spór o tę przeszłość i przodków. Jako wyznawca teorii, że nasze ciała pamiętają, że nasze dna jest zmieniane przez dzieci, które nosimy i że nasze mózgi chowają informację o doświadczeniach wcześniejszych pokoleń, mam do przeszłości stosunek mniej absolutny. I jak tak WE DWÓJĘ zaczniemy… 🙂