Leżymy (z pełnymi brzuchami)…

Co roku na święta zastanawiam się czy to jestem już w tym wieku, że jeżeli ZJEM za dużo, to będą mnie musieli hospitalizować… No bo jak jesteś piękny i młody to ten żołądek jest taki jakby bardziej z gumy…

Przypomniała mi się historia sprzed lat, którą opowiadałam teraz dzieciom. Jeszcze z moim exem dużo jeździliśmy autem po Europie… Samoloty były wtedy drogie, benzyna tania, zresztą do auta lepiej mieścił się namiot. Celem był na ogół półwysep Iberyjski, a ulubione plaże na północ od Barcelony. Zmieniając do noc kempingi trafiliśmy pewnego razu do miasteczka Roses. I to było miasteczko, gdzie byli sami emeryci. Chyba z całej Europy. Zasuszone eleganckie panie i szykowni panowie. Na placach tańczono. Pamiętam chorągiewki zawieszone na tymi placami i muzykę na żywo. I te starsze pary gęsto wirujące na tych placach… Czuliśmy się tam jak kosmici i ten mój ex zapytał się wtedy: Czy przyjedziemy tu na emeryturze? Ja będę kuśtykał na balkoniku, a Ty będziesz wirowała? Oczywiście, że się zgodziłam 🙂 Może to była jakaś fiesta, albo jedno z tych cyklicznych wydarzeń odbywających się latem na Costa Brava, ale w tamtym momencie, WTEDY, chciałam być STARA, BY móc tam pasować!!! I strasznie to tęskne i smutne, że w naszej kulturze taki rodzaj zabawy się nie przyjął. Owszem, mamy wesela, które w okresie letnim mogą się nawet co dwa tygodnie przydarzać, ale poza sanatoriami zabawy uliczne to raczej rzadkość. Wspominałam to dzieciom, bo przyszło mi do głowy, że dla wielu osób wizyta w kościele i niedzielny obiad to okazja to świętowania. Zubożyła nas nasza kultura nie pozostawiając innych możliwości. Ale jest to powód dla którego kościół w Polsce powinien istnieć. Pewnie jest tych powodów więcej, ale pomimo mojej wszem i wobec deklarowanej świeckości, uważam, że ludziom potrzebny jest przerywnik rutyny i w naszych realiach jest to kościół i święta… Jechaliśmy więc do dziadków, mijając po drodze strojne rodziny śpieszące się gdzieś tam.

I my też tacy eleganccy dotarliśmy i rozpoczęliśmy Wigilię i święta! Jedzenie było pyszne, a co absolutnie niezwykłe: w TYM roku Łucja i Lila spróbowały BARSZCZ!!! Z uszkami! Prezenty się spodobały, to był strzał w dziesiątkę, żeby do kalendarza dla dziadków wrzucić WSZYSTKIE wnuki, bo zachwyt był nadzwyczajny!

Tak – mam KAPELUSIK świąteczny!