-jedna znajoma ostatnio… nie ma to jak się człowiek TAK umie sprzedać, że ZAWSZE Ci zazdroszczą 🙂
I dobrze! Za mną Wigilia Pracowa! Z mojej strony doniosłam panna cottę w malutkich pojemniczkach i czekoladki z matchą świątecznie zapakowane. Bardzo dobrze się wstrzeliłam. Spotkanie minęło dobrze, wyrwałam się po dwóch i pół godzinach zasłaniając się dziećmi i zaraz wrzucam towarzystwo do wanny. Rozmowy były o szkole, o dzieciach i o tym jaki ten rok był. Był inny. Przełomowy… To rzeczywiście moja pierwsza stała praca. Zawsze byłam wszędzie na na krótko. Na zlecenie. A tutaj to trwa i trwa. I podoba mi się. Mam taki mechanizm ucieczki, że lubię gdy mi się wszystko kończy, gdy mi się zamyka kolejna sprawa i mogę zacząć coś nowego, ale obiektywnie rzecz biorąc NIE jest mi w tej szkole źle.
<>><<>
- MIESZKO!!!! Lila powiedziała, że DZIŚ korzystałeś z telefonu 11 godzin!!!
- No i??
- No i??? Jutro NIE korzystasz w ogóle!! A co zrobiłeś z blokadą??
- Bo na apki można inaczej ustawić.
I obraził się. Ale to jak! Położyłam się więc do niego do łóżka…
- Śpij już.
- Nic mi się nie przyśni. Nic dobrego.
- Czytam teraz taką książkę, gdzie dziewczyna ma konia. I jest to najpięknięjszy koń na świecie. Ma długą, łukowatą szyję i jest dwa razy taki jak inne konie.
- Czyli wygląda jak żyrafa?
- Nie. Wygląda jak koń. Niech on Ci się przyśni!

