Obchody św. Łucji to chyba najważniejsze święto w Szwecji. To Święto Światła, bo tego dnia noc przestaje się wydłużać. Trwa w tej długości aż do 22 grudnia i wtedy zaczyna się skracać. I pewnie się domyślacie, że bardzo bym chciała kiedyś na TEN dzień, na 13-go grudnia, tam trafić!
Nazywając tak Łucję nie myślałam o tym skojarzeniu, ale fajnie, że tak to wyszło. Tak więc DZIŚ, zawiozłam pannie torcik! Akcja była ustalona, o 9-tej weszłam do cukierni i nakręciłam jej długi 20-sekundowy filmik. Przesuwająca się kamerę po gablocie z tortami… Wybrała żółty o smaku mango 😉 Takie coś zawiozłam jej do sanatorium i windą spożywczą jej podałam. Tak więc, miały cały dzień świętowania! 😀

<><>
Wrzucę Wam txt Łukasz Orbitowskiego, który powstał dziś i bardzo mi spodobał. Dokładnie tak jest. Stan, który mamy skłania do cwaniactwa, naszej narodowej zmowy o dziesięcio, a może stuleci. Nie chodziłam na siłownie, odkąd je zamknęli właśnie dlatego, że to kombinowanie mi się nie podobało. I cieszę się, że na legalu otwierają mi ją od stycznia!
Myślę trochę o powstałym podziemiu: o nielegalnie otwartych knajpach, gdzie wchodzisz tylnymi drzwiami, pisząc wcześniej do menedżera, o półlegalnych treningach na siłowniach i basenach, o schowkach na narty w jakie zmieniły się pokoje hotelowe i tak dalej. Jestem świadom niebezpieczeństw jakie niesie ze sobą zaraza, wysokiej śmiertelności i żałuję, że podawane nam statystyki zachorowań nie przynależą do obszaru wiedzy, lecz propagandy.Nie umiem potępić tych, którzy tak kombinują: właścicieli knajp, siłowni i hoteli, ani tych którzy korzystają z ich oferty. Zdarzało się i mnie. Być może wizyta w nielegalnej knajpie, raz na czas da komuś chwilę oddechu, radość i dreszczyk ekscytacji, który pozwoli przetrwać monotonię zimowego lockdownu. Może dzięki temu nie oszaleje, a nawet będzie ludzki dla swoich najbliższych. […]W ten sposób powraca polskie cwaniactwo, kolorowa zmora naszej dziwnej Polski. Jest obecne w naszym kraju odkąd pamiętam, dewastuje go, będąc dziwacznym asumptem chwały każdego cwaniaka. Pamiętam gości, którzy ciągnęli prąd z klatki schodowej, podatkowych kanciarzy, wyłudzaczy najróżniejszej maści i tym podobnych. Państwo w czasach mojej młodości miało status wroga, nie bez słuszności. Pandemia minie prędzej czy później, ale polskie cwaniactwo zostanie z nami na długo, być może na zawsze, bo przecież ludzie ocalili się dzięki niemu, a państwo ustawiło się w roli przeciwnika.
