Muszę, bo inaczej ukrzyżują mnie na twitterze

-„30 srebrników”. Dobre! Coś pomiędzy Dzieckiem Rosemary, a Egzorcystą. I na dodatek po hiszpańsku. Pierwszy odcinek wciągnął!

Kot? DOBRZE. Chyba wystarczyły mu 48h regeneracji bo dziś o czwartej rano zresetował się do egzemplarza, który znałam. Przyszedł do mnie do łóżka, zaczekał aż się obudzę, zaprowadził mnie do drzwi, otworzyłam, buchnęło przymrozkiem i on bez wahania wyszedł. I się nie obejrzał. :)) Ja to łzy wypłakałam, że mi kota zniszczono bezpowrotnie, a on znowu jest sobą. Nie martwmy się więcej nim!!! :))

Dziś miałam większy bloczek, jutro jadę do Łucji i mam już listę rzeczy do zabrania dla niej! Panna jest tam w gigantycznych rozterkach miłosnych i na dodatek, ten który spodobał się jej najbardziej okazało się, że ma SŁABY profil na Insta. Rozumiecie sami, że jest to czynnik dyskwalifikujący… A z Lilką właśnie odbyłyśmy sobie uroczą pogadankę, kiedy siedziałyśmy obok siebie i ona zmieniała filtry/maski na snapie i nadziwić się nie mogłyśmy, jakie to MY ładne jesteśmy! 🙂

<><>

Książki – cd. Wrzucam Wam też TRZY, które wybrał (i JUŻ kupił!) dla nich dziadek. I to dostaną u dziadków pod choinkę (btw. nie wiem czy to nie najlepsze z tego wszystkiego).

Dla Mieszka jest więc komiks Ariol (2 tomy) i od dziadka „Tuzin Tajemnic”. Dla Lilki są ode mnie „Obrazy z matematyki” i od seniora mistyczna „Tafla”. Natomiast dla Łucji dziadkowie mają „Jeźdźca Miedzianego”, czyli historię o miłości w oblężonym Leningradzie (bardzo sama jestem tej książki ciekawa). W mixie poniżej jest też przechowywana od lat przeze mnie w schowku „Wigilia Małgorzaty”. To rysunkowa historia dla starszych dzieci, którą dostanie któraś z dziewczyn… W samym roku macie też „Cudownego Chłopaka”, którego to Mieszko dostał na Mikołajki i siedzi, i w nim maże! To taki dziennik, który często leży w księgarniach przy kasach jako przeceniony-do-ceny papieru toaletowego, a pochłonął go bardziej niż komórka!