Marnotrawny Mikołajek

  • Mamo, a co Ty dostałaś na Mikołajki? –zapytała mnie wczoraj wieczorem Lila
  • Hmm… Gdy robiłam zakupy w cukierni dostałam prezent!
  • Ale to MY zjedliśmy!
  • Fakt. Może sobie coś wieczorem kupię? Siądę do netu i sprawię sobie niespodziankę??

Ale wróciliśmy od Łucji i postanowiliśmy pójść na spacer z Bibs. Taki nocny, po polach, żeby się dobrze wychłodzić przed snem 😉 WRACAMY, a tam miauczenie… Patrzę, a w krzakach, pod domem siedzi… KLARENS!!! Normalnie syn marnotrawny! Zrodzony z burzy, władca siedmiu królestw… OSTATNI raz widziałam go pod koniec czerwca. Już go przecież pochowałam! A on wziął i wrócił. Tłusty i puszysty, i o dziwo z jajkami. Wszedł, nakrzyczał, wrąbał śmietankę, ugryzł w łydkę i poszedł spać na strych.

Nie wiem co się z nim działo przez ostatnie pół roku, ale przespał ciągiem 14 h, zjadł i postanowił spać dalej. Przed chwilą go na siłę wywaliłam na dwór, bo nie chciał wychodzić, a przecież po 24 h, to on musi się jakoś załatwić! Chyba był zamknięty w domu, bo zapomniał, że wychodzi na dwór. Otwierałam drzwi, a on w ogóle nie był zainteresowany!

Miaustra z Bibi są obrażone, ale chyba im przejdzie? Niezłe, nie? PÓŁ roku go nie było!!!

<>><<>

Nowy tydzień. Wczoraj dostałam esemesa z przypomnieniem, że dziś mam odczulanie i całe szczęście bo bym o tym zapomniała! Już załatwione, kolejne 0,6 preparatu na alergię krąży w moim ciele i udało się to zrobić w okienku! Wtedy też kupiłam pieczywo, a na spacer z Bibs poszła rano Lilka i spóźniła się na angielski. Trudno. W tym tygodniu mam też zebranie (my je mamy co wtorek jako taki help-desk problemów ze zdalnym) oraz mierzenie KOMŻY (bo przecież Mieszko to przyszłoroczny komunista). Gdy dotrze bateria do laptopa chcę ją wymienić i pasuje mi czwartek… Do Świąt czasu mało… Prezenty dla dziadków mam (swetry świąteczne :), a dzieci powiedziały już co chcą. Ciasta zamówię. Dwa makowce i sernik. Lutka chce żebyśmy zrobiły kutię w tym roku. Pewnie tradycyjnie będę też robić zupę rybną. Kalendarze już do mnie jadę, kartki dziś wysłaliśmy. Nie bardzo wiem co z choinką, bo nie wiem czy sama osadzę, ale może po prostu kupię w donicy? To była zawsze ulubiona miejscówka Klarensa 🙂