
Pobiegałam, a POTEM pojechałam do cukierni… Wzięłam porcje degustacyjne makowców (l.mn) i jutro zawozimy je do dziadków! 🙂 Będziemy DALEJ wybierać, JAKIE ciasta na święta! TERAZ sprzątam, a zaraz będziemy ubierać małe choineczki, które zawsze ustawiałam w pokojach dzieci!
Wcześniej, gdy MALUCHY utknęły przed tiwi, zapakowałam prezent, a chwilę później zmusiłam ICH do stworzenia WIERSZA. Bo zrobiliśmy kartki i zasiadłam do życzeń. Dwie pierwsze zrobiła jeszcze Łucja przed wyjazdem do sanatorium (i podpisała się na wszystkich kartkach), a do tworzenia pozostałych zaganiałam Lilkę i Mieszka w przerwach między lekcjami. Tylko z życzeniami miałam problem, bo zawsze dawałam jakieś fragmenty piosenek, albo wiersze, a w tym roku nic mi nie pasowało… Stąd pomysł, że tym razem spróbujemy czegoś nowego! Btw. korzystali z wyszukiwarki rymów (teleranki, wilcząt, sarniąt).
Lubimy Święta, chociaż nie poranki…
Choinkę, makowca, lecz nie teleranki!
Są prezenty kolorowe,
Możemy więc pomalować krowę.
Świecą gwiazdy i błyszczą bombki,
Gdzieś w górze pewnie słychać trąbki.
Już się piecze pyszny karp –
– Pod choinką wielki SKARB!
Życzymy Wam wesołych Świąt!
Tak jak w lasach wilcząt i sarniąt!



