Całe życie się kurczyłam. A Ty nic z tym nie zrobiłeś, chociaż to widziałeś.

Hipolita z „Kronik Lovecrafta”… Mam takie mieszane uczucia co do tego serialu. Nie porywa. Pierwsze trzy odcinki stanowią całość, pozostałe są niemalże niezależne. Wątek główny nudny i banalny jak główni bohaterowie. Za to wątki poboczne rewelacyjne. Np. ten o japońskim duchu kumiko (czy jakoś tak) uwięzionym w ciele pięknej kobiety. No i doskonałe są takie migawki. Typu: środek lat ’50, Korea, pełno wojska amerykańskiego walczącego z komunistami i nocny bar. A w nim chińscy klezmerzy grający Besame Mucho...

A więc STRAJK! Taka propozycja pojawiła się w mojej szkole, no i dziś wszystkie wylądowałyśmy na demonstracji! Nie do końca komfortowo się czułam z tym, że NIE mogę sobie popracować, ale chciałam rzeczywiście w TYM wziąć udział. Bo to są takie sytuacje, że wiesz, że musisz tam być. I atmosfera w takim miejscu jest ZAWSZE wspaniała. Ja wiem, że TYM razem język jest mocny, ale po kilku odsłuchaniach nowej wersji Eryka Prydza, już tej wulgarności nie czujesz. Bardzo, bardzo było nas dużo. Nie było w tym tłumie wokół mnie gniewu. Gdy przechodziłyśmy koło Ośrodka Kultury Białoruskiej i na ich balkonie stała młodzież zaczęliśmy skandować: „Jesteśmy z Wami!”. Gdy mijaliśmy szpalery policji krzyczeliśmy: „Po-li-cja-nci! Cho-dźcie z na-mi!” Miasto jest zalane symbolami. Cukiernie pieką ciasta ze znakiem błyskawicy (ja miałam super pinsa zrobionego z kolczyka), a piekarnie chleby z flash-em z mąki. Na banerze miałam tekst o Babie Jadze. Więc jak gdzieś w relacji zdjęć Wam mignie to byłam ja! 😀