
Uff… Dało radę! Wszystko trzeba JESZCZE dopracować, ale pierwsze koty za płoty! Ach, no i gdy pojechałam do szkoły z laptopem to siadł tam net. Jedna dziewczyna (od matematyki -fotka z wyżej) leciała wtedy z tym zoomem na telefonie 😉
Wspaniała sprawa, że Mieszko w tym roku dostał telefon. Rok temu środki z „wyprawki” poszły na telefon dla Lilki, w tym dla Mieszka. Dlaczego dobrze? Bo cała trójka ma na tyle sprawne i DOBRE telefony, że lekcje on-line ogarnia na komórkach. Jutro podskoczę jeszcze do szkoły i postaram się pożyczyć ipady to problem sprzętowy będzie 100%-owo rozwiązany. Na moim kompie jakby nie było siedzę ja i dziś RANO mieliśmy jak na dworcu. Każdy, w innym kącie domu nadawał. Zamówiłam też narzędzia do obsługi tablic multimedialnych, bo MOŻE na moim wspaniałym lapie, który MA dotykowy ekran będę mogła rysować jak na tablicy? Jak okaże się, że działa, to będę się tym chwalić!
Moi poprzedni sąsiedzi, gdy wyprowadzali się latem, najbardziej martwili się o to nauczanie zdalne. Ich nowy, wielki, dom będzie gotowy w kwietniu, meble i sprzęt wstawili do wynajętych boxów, a sami wprowadzili się do kawalerki. No bo to na chwilę… No i TA sąsiadka najbardziej się bała, że GDYBY to się stało, to jak CZTERY osoby mają się pomieścić? Syn będzie na konferencji „szkolnej” w pokoju, córka też, ona będzie w łazience, a mąż pójdzie do auta :))
Jutro mam łączone klasy, więc muszę polecieć poza podręcznikiem i zrobię Halloween, no a środa to strajk. Naprawdę nie wiem czy to dobry ruch z punktu widzenia prywatnej placówki, ale dziewczyny w szkole tak postanowiły, więc rękami i czynami jestem za!
<>
A i ten… Wiecie co było najciekawsze na MOICH lekcjach? Tej części prowadzonej z domu??? Ładująca się co chwila w ekran BIBI! Moja miejscówka to była podłoga na strychu… Powiedziałam im, że Bibs to mój taki covidowy tester. Dopóki czuję JAK śmierdzi (tydzień temu założyłam jej obróżkę na kleszcze i tak jej ten ZAPACH nie pasuje, że potrafi się wytarzać 2x na jednym spacerze) znaczy się, że NIC mi nie jest! 😀

