-z dziś.
Za co kochać Babę Jagę? Za jej siłę i odwagę. Za to, że jest jaka jest i nie próbuje się dostosować. Jest wszystkim. Kobietą młodą, kobietą starą i kobietą dojrzałą. Wie i nie boi się robić, to co innym może się nie spodobać. Żyje w zgodzie z przyrodą, więc się jej nie boi. Dlatego mieszka w lesie. Czy jest brzydka? Nie. Jest naturalna i świadoma. A miotła? Ona służy do dystansu. Dzięki niej może się wnieść i spojrzeć na wszytko z góry. Z innej perspektywy. Czasem ma chrust na plecach. To symbol doświadczeń, które dźwiga i który może przerobić na ogień, który da jej ciepło i siłę. Kot? Kot jest kompanem, bo nie jest wymagający i są podobni. Nikt nikomu nie przeszkadza, a czasem jest im po drodze. Ach, no lubi jeść! I podobnie jak kot lubi rzeczy smaczne!
Koniec października i listopad to doskonały okres na zagłębienie się w mity, legendy i mistykę… Dziś byłam na wspaniałych zajęciach! Do końca nie wiedziałam czy się odbędą, bo weszły ograniczenia, że naraz może się spotkać tylko pięć osób NIE- będących rodziną i wszystko stało pod wielkim znakiem zapytania…Ale tak chciało mi się, w końcu wyjść i coś przeżyć! I udało się i motałam Babę Jagę!!! Najpierw mieliśmy losowanie, jaka cecha będzie najmocniejsza w naszej lalce i ja wyciągnęłam główkę maku! Nie mogło być lepiej 🙂 Mak, ziarenka, dobrobyt, święta, ale też zdolność uśmierzania bólu i oderwania się od wszystkiego. Wyciągnęłam na te zajęcia dwie znane mi osoby. Jedna wyciągnęła żołędzia, czyli królewskie nasiono i symbol męskiej siły drzemiącej w kobiecie, opokę i stałość i była… bardziej niż zachwycona! Druga piołun czyli potężne zioło, które pozwala oczyścić ciało, serce i duszę (to też był strzał w 10). A potem zaczęłyśmy działać. Babę Jagę mota się od nosa. Chciałam żeby mój był zadarty i włożyłam tam trzy ziarna pszenżyta. Mogłam włożyć fasolkę albo owies, żeby kleiły się mi relacje międzyludzkie, ale wybrałam inny skład ziół. Tworząc zastanawiamy się co jest dla nas najważniejsze i być gotowe, że to jest rola którą może musimy porzucić. Wysłuchałyśmy baśni, pięć godzin minęło nie wiadomo kiedy, a my zrobiłyśmy po laleczce. Te same porady i pięć zupełnie różnych Babo-Jag. Co nam DA taka postać w domu? Da nam siłę i magię 🙂 Ułatwi nam sięgnięcie po nasze wewnętrzne zasoby i realizację marzeń. Poprzednie motanki zadziałały! Będą fotki, a na razie takie krótkie migawki z telefonu. Moja Baba-Jaga ma rude włosy. Ogniste i w kilku miejscach białe (włosy to moc, włosy to mądrość). Trzyma kwiat (zabrałam na warsztaty moje suszki, które wisiały na ścianie-> jeden z nich ułamał mi się i przykleił do spodni -więc go użyłam, pozostałe TAM zostawiłam), bo wraca do domu i zerwała sobie kwiaty, żeby mieć ładnie. Ma w sobie małą makówkę, lawendę (chroni) i głóg (również ochrona, ale też wzmocnienie kobiecej siły). Miotłę zrobiłam jej z gałązki piołunu, a w domu dałam jej prezent z guzika. Guzik przywieźliśmy ze Śląska. Oni tam tworzyli z plastikowych odpadów odlewając je w guzikowe literki w kolorach regionu. Wybrałam wtedy M i DZIŚ wyszła z tego piękna torebka! 🙂

