Na prawdziwej wojnie nie ma wrogów.

-Imperium Słońca.

Tak doskonale już sobie wszystko zorganizowałam! Na pen-drivie mam zgrane audiobooki (teraz lecę Imperium Słońca) i droga do pracy mijała mi ciekawie. Bez hitów, które znam od lat i wiadomości, które nic nie przynoszą (takie teraz słychać w radiu). A tu BACH! Szkoły nam zamknęli! Co i jak ustalone zostanie dziś na nadzwyczajnym spotkaniu pedagogicznym (na zoomie), ale wygląda na to, że będę jeździć na zajęcia z klasami 1-3, a pozostałe będę prowadzić zdalnie. Część ze szkoły, część z domu.

Straszny był wczorajszy dzień. Siedziałam z tymi wiadomościami, a o 21-szej przyszedł esemes, że jesteśmy objęci kwarantanną, bo klasa Mieszka miała zastępstwo z nauczycielką, która jest dodatnia. Dziś dziewczyny, które miały poprawiać sprawdziany zostały w domu (bo to uziemnia nas wszystkich), a o 10-tej przyszła informacja, że JEDNAK nie jesteśmy skażeni i możemy normalnie funkcjonować. Łucja poszła więc do szkoły i opróżniła szafki (bo przecież od jutra już nie będzie mogła sama chodzić, czyli spacery z psem będą ZNOWU tylko na mojej głowie), a ja pojechałam na zajęcia! Powiem Wam, że jest bajzel. Akcja z klasą Mieszka i burza na liście meilingowej z rodzicami pokazała, że nie w tym żadnej logiki.

Nie wiadomo TEŻ po co (????) ci u góry zabrali się za zaostrzenie ustaw uderzających w kobiety??? TERAZ właśnie?? Gdy otworzyłam wieczorem kompa, pomyślałam, że celowo zrobili wszystko naraz, bo człowiek nie ma siły iść i protestować. Wszystko w jednym momencie!