Pętla

Zacieśnia się nam. Sąsiednia szkoła ma już połowę klas na zdalnym nauczaniu i taka trochę dalsza również już działa w innym trybie… Nasza na razie się trzyma, ale to TEŻ będzie dziwny rok szkolny. Studniówki i bale już zaczynają odwoływać i wszyscy pocieszają maturzystów i ośmioklasistów, że takie imprezy jak studniówka, to na studiach są co tydzień 😉 Dzieci chodzą w kratkę, podobnie zresztą jak nauczyciele. Mieszko miał wczoraj katar (kto jeździ na rowerze w krótkim rękawku w październiku???), więc postanowiłam go przetrzymać, a Lilka nie mogła zasnąć w nocy i od rana płakała, że boli ją głowa. Nie miała dziś żadnych sprawdzianów (dużo ich w tym roku, ale mam wrażenie, że nauczyciele tak na zapas chcą zrobić, bo któż to wie, ILE tej szkoły będzie??) i TEŻ została w domu. Ja na ćwiczenia z TBC NIE dotarłam, od soboty cała Polska żółtą strefą i nie wiadomo czy znowu NIE zamkną siłowni?

Aby więc nie stracić całego dnia, dotarliśmy dziś z Mieszkiem do fryzjera! Mieszko ma swoją ulubioną stylistkę i ona na chwilę nam zniknęła… Nie było jej w tym salonie, gdzie była wcześniej, po wiosennym lockdownie (chyba na chwilę wyjechała?), ale JUŻ jest! Nikt tak nie czuje jego wizji SAMEGO SIEBIE jak ona i gdy rano ją znalazłam decyzja była błyskawiczna! Pojechała z nami Lilka, która dotrzymała mi towarzystwa, gdy młody zasiadł na fotelu. Poszłyśmy do okolicznej piekarni po chleb i drożdżówki!

<><>

Wkleję Wam też jednego radosnego news-a z ru-netu. Otóż pewnie właściciel małego stadka kotów postanowił je zabrać nad morze… Zgodnie z przepisami zwierzęta mogą podróżować pociągami tylko w specjalnych tranporterach umieszczonych na półce na bagaż albo w wynajętym przedziale. I ten gość wynajął cały przedział. Koty rozłożyły więc na górnych łóżkach i w takich komfortowych warunkach spędziły podróż! 🙂