Stałość w niestałości

Kilka dni temu była w necie akcja ze szpilkami. Wrzuć fotkę swoich nóg z hasztagiem sklepu, to ten sklep przekaże 2 zeta na szczytny cel. I ok. Ja nie brałam udziału, to chyba był jeden z tych dni, gdy z niczym się nie wyrabiałam, ale widziałam, że akcja cieszyła się popularnością. Co prawda dzień później zalały nas potępieńcze artykuły o szkodliwości obcasów i o tym jak MOŻNA przekazać dwa zeta bez kretyńskich akcji, ale główny PLUS tego był zupełnie inny. Otóż CAŁA masa kobiet CHCIAŁA w końcu założyć ładne buty. Robiły sobie zdjęcia na kawie z koleżanką, albo na kanapie. Bo w tym trybie funkcjonalności jaki narzucił nam 2020, z aż głupio się przyznać, że nakładamy coś innego niż zdrowe płaskie buty. Btw. Ja też kupiłam sobie kiedyś szpilki… Gdy urodziła się Lilka. I jeszcze ani razu ich nie założyłam!!! ALE mam!!

To samo jest z kulturą. Ludzie już chcą, ale NIE ma jak! Dlatego popularnością cieszą się różnego rodzaju instalacje. Ta do której DZIŚ dotarliśmy była oblegana. W kolejce do wejścia staliśmy pół godziny i tak jest podobno od początku wystawy. Wzięliśmy też ze sobą Bibi, bo można z psem, ale ona się jednak nie NADAJE… Szczekała i sztuki, buuu, nie doceniła :/ Stałość w ulotności. Tylko co jest stałe? No właśnie chyba nie rotundy… A nie stałe chyba NIE białe wstęgi…. Może,że stała jest sztuka w niestałej (doczesne)j architekturze?