Burze, powodzie, podtopienia

prognozy na najbliższy weekend

Zniechęcające, prawda? Ale wymyśliłam wycieczkę. Lutka namawiała nas, żeby przełożyć na kolejny weekend, ALE w jednym z zaplanowanych miejsc, ma być akurat ciekawa impreza. Zresztą przełożone terminy ZAWSZE pasują jeszcze mniej. Rzeczywiście zawalony był ten tydzień. Ja właśnie weszłam do domu po zebraniu w szkole, dzieci u dziadków, jutro baardzo wcześnie rano ich odbieram i JEDZIEMY zostawiając seniorom Bibi. Jesteśmy z powrotem w niedzielę sądzę, że o godzinie takiej jak teraz (czyli późnej), a w poniedziałek z samego rana mam odczulanie. Prosto ze szpitala jadę do szkoły i relacja, co gdzie i jak (w sensie relacja) DOPIERO w poniedziałek!!!

Wrzucam ostatni mix z kajaków i ruszam z pakowaniem!

<><>

Wczoraj. Godzina 21-sza. Wg nowego grafiku to pora kładzenia się spać. Liliana:

  • Mamo, przypomniało mi się co mam wziąć na chemię.
  • CO?
  • Aktywny węgiel, piasek i tusz.
  • Tusz mamy, piasek z Sahary stoi w łazience, aktywny węgiel musisz od kogoś pożyczyć.
  • Ale Ola też nie ma w domu!
  • Możesz powiedzieć pani, że mamy czopki.
  • Z węgla?
  • Nie, ale pani zrozumie żarcik.

Nie trzeba było tego sprawdzać, bo okazało się, że babcia Oli ma węgiel i koleżanka Lili weźmie od babci. A, w ten sposób, MY przypadkiem weszliśmy w temat domowych sekretów rodziny Oli 🙂