Astronomiczna

Ogarnęłam ogródek z tyłu domu. I to tak naprawdę mistrzowsko! Cięłam i przycinałam z każdej strony, łącznie z krzaczorami po stronie sąsiadów. Z jednej i z drugiej. Bo nie ma ich, więc trzeba to było wykorzystać. Jutro odbierają mi zielone i TYLE worków, ILE zgromadziłam przez ostatnie dwa tygodnie to chyba nie miałam nigdy! Światło mi dociera do domu z zupełnie nieoczekiwanych kierunków, co oznacza, że zabiegi były skuteczne. Sukcesem były też tegoroczne donice z kwiatami w tylnej części. Z przodu żarły wszystko ślimaki, ale z tyłu się udało. W kolejny słoneczny tydzień (może październik?) ogarnę też przód domu!

Zapisałam również Mieszka na pianino. W czwartki chodzi na 13:30 do szkoły i PRZED szkołą, podobnie jak rok temu, będzie miał pianino. Lilce odpuszczam. Siódma klasa to już dużo pracy i nie chcę jej nic dokładać. Karate nie rusza, więc to chyba koniec jego kariery karateki (zakończyliśmy więc na pomarańczowym pasie), ale za to od października angielski chce z nim wznowić Liliana. Pochwalę się też, że Mieszkowi UDAŁO się pożyczyć książkę z biblioteki 😉 Jutro zaczynają przerabianie lektury i miał pożyczyć sobie SAM. Zaangażowane były w to dziewczyny, które mu na przerwach przypominały, a wczoraj nawet Łucja mu napisała długopisem na ręce: POŻYCZYĆ książkę!, lecz on po prostu „nie patrzył tego dnia na rękę”. Za to dziś poszedł do szkoły na 12-stą, miał pożyczyć i pójść do świetlicy, żeby tam przeczytać. I dostałam właśnie od niego esemesa, że książkę MA i idzie czytać! Super!

<><>

Ach, no i zdaje się, że od dziś mamy już oficjalną jesień? U nas na obiad (dla Łucji) truskawki z makaronem! Czy też lubicie te późne owoce? Jesienne maliny są zdecydowanie słodsze niż te z lata! 😀 Z netu: