„Widok kota to zaproszenie do filozofii”

Mariusz Szczygieł ładnie ostatnio pisał, że koty są równowagą do pędu współczesnego świata. Patrząc na ich piękno i harmonię powinniśmy czuć spokój, wyciszenie i zachwyt. To prawda. To ciche mruczenie i naturalna elegancja wywołują w nas podziw. Ale, każdy kociarz wie, że koty to góra lodowa i ten ładny wystający kraniec to tylko fragment CAŁOŚCI…

Łucja mi opowiadała, że obudziła się w nocy i Miaustra siedziała i PATRZYŁA na nią. Gdy zorientowała się, że człowiek nie śpi, pacnęła łapą chorągiewki z imieniem, żeby spadły i zeskoczyła z łóżka. O co chodziło????

<><>

Kolejny tydzień. I znowu załadowany tak, że chyba bardziej się nie da… Mam dwa zebrania w mojej szkole, powinien w końcu dojść czajnik, a odbierając w sklepie koszulkę, którą zamówiła sobie Łucja, chcę też zajrzeć do jednej drogerii, gdzie wygenerował mi się bon ważny do 1 października (wiem, chciwość to straszna sprawa). I cały czas ZA ciepło. Tak sądzę, że gdyby te 8-9 stopni zjechało w dół, było by łatwiej… Ach, no i weekend TEŻ już zaplanowany… Popatrzę więc sobie teraz na kotkę, bo może mnie to tak popołudniowo wyciszy?

Znajoma zajmująca się masażami napisała, że hasło na dzisiejszy poniedziałek powinno brzmieć: Uciesz się tym, co Cię DZIŚ nie boli. No więc mnie DZIŚ bolą plecy, po tym wczorajszym wiosłowaniu, ale umówmy się, że siłownię ruszę już od PAŹDZIERNIKA. Kojący kot, hantle i releks

Tu mamy też niezłą grę słów. Bo bliny, o które prosił kot „Natasza, nie o te bliny prosiłem” to też rodzaj takiego eufemizmu/przekleństwa -coś jak „kurcze”. W kontekście: Kurcze, jakie ciężkie! 😀