Sobota w klimacie całego tygodnia

Jakieś te weekendy MAM ostatnio zapchane… No, ale rano pobiegałam, wpadliśmy na chwilę do dziadków (bo jutro nas u nich NIE będzie), kupiłyśmy na szybkości prezent dla koleżanki Łucji na niezaplanowane urodziny i spotkałam się z gościem od parkrunów, który teraz pracuje z harcerzami. Bo poprosiłam go, żeby wystawił dziewczynom zaświadczenia o odbębnionym wolontariacie! W szkole jest taka akcja, że zbierają i sumują te punkty, które JUŻ dzieciaki zdobyły, żeby WIEDZIEĆ czy trzeba coś zorganizować i w JAKIM wymiarze. Z Lilką problemu nie ma, ona będąc w klasie siódmej ma jeszcze czas, ale ośmioklasiści muszą jakoś pozaliczać TERAZ. No a to problem, bo ze względu na wirusa wszelkie akcje wolontariackie zostały wstrzymane. Btw. obie dziewczyny mają po 25 punktów (z 42) czyli zupełnie nieźle.

A na koniec zadzwoniła do mnie sąsiadka czy jestem… Byłam, wiec ona wpadła z koszem! Za co ten kosz? Ano sprzedawała latem swoje łóżko do masażu i wystawiła je na takiej naszej lokalnej grupie. Napisałam do niej, że ZA niską kwotę chce za to łóżko i że JA znajdę jej kogoś, kto zapłaci więcej. I znalazłam, ale ona już powiedziała, że komuś obiecała. Trudno i pomyślałam, że zawsze pcham się tam gdzie NIE jestem potrzebna. Lecz ta osoba, co miała odebrać napisała jej, że nie bierze i ona zadzwoniła do mnie, czy tamta osoba ode mnie może aktualna? No więc znowu to uruchomiłam i połączyłam te dwie osoby i do sprzedaży doszło. Uff. Dodajmy po cenie pięciokrotnie (!!!) wyższej. I kosz DOSTAŁAM za tę przysługę, o której już zresztą zdążyłam zapomnieć! 😀

W koszu mam różne czekoladki, bombonierki, dwa kremy, a nawet perfumy :0 A w tle przycięte krzaczory. Mój ogródek jest ten jesieni konkretnie karczowany, ale widzę ŚWIATŁO wpadające do niego z każdej strony przez te szczeliny w zieleni!!!