Dzieci Sol-a

-„Wychowane przez wilki”- rewelacyjny jest ten serial! Zaczęłam oglądać z Łucją, ale przerwałyśmy i teraz nadganiam z Lilką. Będziemy we trzy oglądać DALEJ!

Nie długo trzeba było czekać na skutki izolacji…. Bach do szkoły i pomimo pozornej sterylizacji (maseczki), Mieszko wrócił do domu z gilem. Wczoraj miał chrypę, a dziś go NIE puściłam. Zgodnie z nowymi zasadami, gdyby miał gorączkę to ląduje w szkolnej izolatce i tam siedzi SAM czekając na rodzica by go odebrał (i najlepiej wykonał od razu test). No więc wieczorem dostał paracetamol, spędziłam z nim noc pilnując by się NIE rozkopywał i DZIŚ jest już zdecydowanie lepiej. Siedzi przed telewizorem, rąbie wielkie koło słonecznika, które przywiozłam z rynku i chyba myśli, że sprytnie sobie zorganizował dzień!

Wracając z rynku zajrzałam do cukierni. Tej samej, którą odkryliśmy przed urodzinami Łucji. Kupiłam tam wtedy, też, babkę drożdżową, która była najlepszą babką jaką w życiu jadłam. Weszłam i jej nie widzę… Różne serniki (Mieszko nie lubi) i szarlotki (pół wózka z zakupów na targu to jabłka). W końcu pytam:

  • Mieli Państwo taką babkę. Tu stała, pod taką wielką okrągłą paterą…
  • Teraz leży pokrojona na półce
  • OOOO! Dokładnie ta!

Wszedł jakiś koleś i pyta:

  • Chciałem kupić babkę drożdżową… Czy jest?

Ja wykrzyknęłam:

  • JA mam!

Gość wykonał krok w stronę MOJEJ babki, więc mówię:

  • Ale TEJ nie dam! To jest moja! Tam na półce jeszcze SĄ.

Podszedł, wziął SWOJĄ i położył na ladzie metr ode mnie i mówi (ta ekipa za ladą na nas patrzy):

  • Położę tu, żeby Pani MOJEJ nie zabrała.

😀 A potem wyszłam i odkryłam, że gość przyjechał kosmicznym i oszałamiającym kabrioletem. A ja się z nim o babkę drożdżową pokłóciłam!

Widzicie jakie śmieszne bakłażany kupiłam??