Grzyboterapia

Napisał wczoraj na naszej lokalnej grupie trochę dalszy sąsiad… „Prawdziwy grzybiarz nie zdradza swoich miejscówek, ale ja się pochwalę, bo dla jednej osoby, to ZA DUŻO”. I wkleił zdjęcie KOSZY wraz z adresem GPS (całkiem bliskiej lokalizacji na terenie naszej gminy!). Tak więc trochę nietypowo, bo w niedzielę i to NIE z samego rana pojechaliśmy i MY!

Tak szczerze, to las, który wynalazłam rok temu, do którego jedzie się ponad godzinę, jest ŁADNIEJSZY, no ale zrobiliśmy sobie z psem dłuższy spacer, a przy okazji nazbieraliśmy 1/4 sporego koszyka. Wszędzie były ślady po wcześniejszych grzybiarzach i TE, które my zebraliśmy to same malutkie grzybki, które chyba wyrosły przez noc. Za to są bardzo ładne, z całej partii wywaliłam może dwie nóżki, czyli GRZYBY cd tej jesieni pewnie będzie! 😀

Namawiam i Was, bo pomijając dotlenienie i doskonały spacer, zbieranie grzybów to doskonałe ćwiczenie na oczy! To zoomowanie, wyodrębnianie i wyszukiwanie w odcieniach zieleni i brązu to spore odprężenie po święcących ekranach, których mamy wokół bardzo dużo!

POCZĄTEK zbierania!!!
I to już domowe przetwarzanie! Połowę oczyszczonych zamrażam!