- Prostujesz sobie włosy?
- Tak, Łucja. Jestem z nich nie zadowolona i tak poprawiam.
- Chodzi o długość?
- Nie. Jak wiesz, nie farbowałam ich w tym roku, bo jestem słabo zmotywowana i nie podoba mi się ich kolor. I chyba już w tym roku nie będę ich farbować.
- Czyli noworoczne postanowienie będziesz mieć, żeby pofarbować włosy?
- Dokładnie. I jest szansa, że zadanie wykonam! 😀
Te maseczki tak mnie zniechęcają, że ten rok spisałam na straty. Pewnie za miesiąc znowu trochę podetnę, ale z innymi zabiegami rzeczywiście zaczekam do stycznia! A prostowałam, bo jechaliśmy na niedzielny obiad do dziadków i zrobiliśmy COŚ co nam wychodzi doskonale! Czekoladę matcha! Mieliśmy testować różne przepisy, ale na okrągło robimy tę czekoladę. Przepis mamy stąd, używamy premium białej czekolady, dodajemy pistacje/orzechy laskowe/albo liofilizowane maliny. Zielonej matchy Łucja dodaje sporo. Zamiast JEDNEJ łyżeczki do 200 gram czekolady lecą TRZY, bo nam na gorzkość odpowiada! Wlewamy do foremek na czekoladki i wychodzi to bardzo dobre!

