Szłam rano z Bibs, gdy z bocznej ulicy usłyszałam rytmiczne szuranie… W pierwszej chwili, pomyślałam, że MOŻE ktoś z kijkami idzie?? Godzina chora, ale może ktoś nie lubi ludzi, albo się ich boi i stąd ta pora? Bibi dobiegła do tej ulicy pierwsza… Stanęła i patrzyła na postać wyłaniającą się z mgły, którą po chwili ujrzałam i ja, gdy wyszła zza zakrętu i szła 10 metrów przede mną… To był młody chłopak, w krótkich spodenkach, bluzie i białych airmaxach zapakowanych w worki foliowe. One tak mlaskały, gdy szedł. Ciekawe – pomyślałam. W życiu nie rozkminię tych młodzieżowych trendów… Ale minęliśmy mostek, zaczęły się pola i ZROZUMIAŁAM. Gość szedł na kolejkę. Przez te nasze Sarbinowo (mityczna kraina Bogumiła i Barbary słynąca z błota), do KOLEJKI. On wchodził na stację, czekał na pociąg i ściągał te woreczki. Że niby NIE ze wsi jedzie :))) Ja już wyposażyłam się w odpowiedni ekwipunek na spacery i też będę się lansować!
<><>
Pierwszy tydzień szkoły za nami. Mamy już plany lekcji i są bardzo dobre. Mam plan lekcji i JA i jest świetny. W poniedziałki mam na później i strasznie się z tego cieszę, bo bałam się, że runie mój grafik szczepień, a da radę to połączyć. Odczulanie może być tylko w poniedziałki rano i można to zgrać! Dam również radę podskakiwać na rynek we wtorek. Dzieci, w szkole mnie lubią. Dziś jeden chłopiec powiedział mi, że jestem jego ulubioną nauczycielką. Też go bardzo lubię, ale uważam (tak na serio i bez kokieterii), że jest bardzo dużo LEPSZYCH nauczycieli ode mnie. I naprawdę do pięt im nie dorastam. Powiedziałam nawet o tym Lutce, a ona zamiast po matczynemu mnie wesprzeć i powiedzieć, że DA się mnie lubić, powiedziała:
- Musisz się bardziej starać.
No po prostu, zawsze z jej strony, można liczyć na krytykę. Że niby konstruktywną
Przed weekendem wrzucę Wam fotkę z 2013 roku. Zrobił ją Ayman Abbas, Egipcjanin, na przedmieściach Aleksandrii. Wrzesień ma być ciepły, można by się gdzieś przejechać! Chociażby na grzyby! 😀

