Ruszyło!

Wszyscy mówią, że kluczowe są pierwsze tygodnie. Jeśli nauka się nie zatrzyma to będzie już trwała i trzymajmy za to kciuki!

Plan lekcji dzieci już mają! Cała trójka ma codziennie na 7:45 i lekcje trwają do 14-stej/15-stej (Mieszko kończy ok 13-stej). Oznacza to tyle, że poranne wyprowadzanie Bibs spada na mnie. Cykl wstawania o szóstej już rozpoczęłam jakiś czas temu i DA to radę zrobić. Powiem więcej, biorytm mi się już przestawił i wychodzi to naturalnie. Kładziemy się spać wcześniej, bo o 22-giej zaczyna się cisza nocna. Ja o tej porze JUŻ nie prasuję, nie oglądam, co najwyżej czytam sobie w łóżku.

Ja mojego planu lekcji JESZCZE nie mam. Dziś miałam lekcje zapoznawcze i dzieci są fajne. W nowej szkole będę uczyła… rosyjskiego… i angielskiego! Miał być rosyjski, ale moje uprawnienia pozwalają również na naukę angielskiego u maluchów i tak właśnie mnie ubrano. Skończyłam specjalne szkolenie z metodologii szkoły językowej z którą współpracuje moja placówka i jest to metoda genialna. Będę mieć swojego „mentora”, który ma mi pomagać tworzyć zajęcia zgodnie z tymi zasadami i ponieważ jest to doskonale opracowane, myślę, że będzie się toczyło gładko. Dziś miałam lekcję zapoznawczą i nie było najgorzej… Nie będę mieć, natomiast, zajęć we wszystkie dni (tak się umawialiśmy przy omawianiu warunków).

Nie wiem co z zajęciami dodatkowymi dla dzieci, bo nie wiem jak to wszystko będzie działać. ALE, od tego roku, MIESZKO ma lekcje w szkole dziewczyn i jest to ogromna zmiana. Do tej pory klasy 1-3 były w innym budynku, na innej ulicy, ale klasę Mieszka (trzecią) przeniesiono JUŻ teraz do starszaków. To bardzo dobra wiadomość, że będą obok siebie. Nie wiem czy będą się mijać na korytarzach, bo mają się za bardzo nie przemieszczać, ale może w II semestrze będzie luźniej? Bardzo się z tego cieszę, bo nie lubiłam budynku w którym były maluchy. To taka zaadoptowana willa była, a szkoła dziewczyn to naprawdę imponujący gmach.

Co jeszcze? Łucja najbardziej stresowała się (uwaga!) BALEM ośmioklasisty. Czy się odbędzie i CZY ktoś ją zaprosi?? I wyobraźcie sobie, zaproszenie dostała już DZIŚ. Histeria i rozpacz, że to to NIE ten, co miał zaprosić, ale namawiam ją by się zgodziła. BO będzie mieć to z głowy!

A Lilka? Właśnie z nią walczę o obiady, żeby CHCIAŁA chodzić. Bo ja nie wiem JAK będę wracać i żeby nie wysyłała mi esemesów, że umiera z głodu… Usłyszałam tylko, że i TAK będzie mi je wysyłać 😉