Lato 2020

W piekarniku robi się szarlotka, którą dzisiaj zawieziemy do dziadków, a na dworze ZIMNO i pada. To wszystko sygnały, że nadchodzi kolejna pora roku! Moja zresztą ulubiona… Jakie było to lato? Dziwne, jak cały rok. Pojawiło się nawet słowo: staycation, które miało to opisywać. Wypoczywaj, ale się nie przemieszczaj. Kręć się po okolicy, ale unikaj tłumów. Rób przetwory, porządki i remonty, ale pozostawaj z najbliższymi. Btw. gdzieś mi mignęła polska wersja tego słowa: domokacje, ale brzmi to jakoś jak deklinacje czy demokracje i angielska wersja jest zdecydowanie lepsza!

Dostosowaliśmy się do trendów i zaleceń i wakacje spędzaliśmy w Polsce. Raz po raz ktoś ze znajomych się wyrywał, na włoską albo grecką wyspę, ale nie miała to tego rozmachu co w latach poprzednich. Za to dużo osób adoptowało psa. Jak chodzę z Bibs na spacery, to widzę całą masę nowych psiaków rasy OGÓLNEJ. Bardzo to fajne! Dużo jeździliśmy na rowerach – wszyscy je mamy i śmiało można powiedzieć, że było to rowerowe lato! Sporo było wycieczek jednodniowych i po raz pierwszy dzieci pojechały na wakacje TYLKO z dziadkami!

Emocjonowały nas wybory, wybuch w Libanie i obawy czy BĘDZIE szkoła… Wystartowała bezzałogowa misja na Marsa, mieliśmy pożary i plagę szarańczy. DUUUŻO czytaliśmy…. Pierwszy raz, od dość dawna, NIE opaliłam sobie brzucha. Po prostu ani razu nie nałożyłam kostiumu kąpielowego (poza basenami), chociaż nogi i ręce mam dobrze nasłonecznione przed zimą. To były dobre wakacje, ale czuję te ograniczenia i bardzo bym NIE chciała kiedykolowiek coś takiego PONOWNIE przechodzić. Nie wzięłam udział w żadnym kulturalnym czy sportowym wydarzeniu. Nie byliśmy na żadnym festiwalu, zlocie czy nawet większej imprezie. Nie poznaliśmy nowych osób, a dzieci nie były na koloniach. Ale obiektywnie muszę przyznać, że nasza wyprawa nad morze była bardzo fajna (i być może dlatego, że było pusto?), wycieczka na Podlasie była cudowna i do powtórzenia, a urodziny Łucji w formie wyjazdowej to był strzał w dziesiątkę!

BEST TRENDY:

  • słowo: stacayion
  • pozytywny nurt: adopcje psów
  • kierunek: Polska
  • skład: ojciec-syn -> to jest kolejne b. fajne zjawisko. Matki z córkami krążyły od dawna. Babskie wycieczki są takie miejskie i smaczne. Mam znajomą, która ze swoją 9 letnią córką chodzą razem na krewetki. Ma też syna, ale to właśnie z córką chodzi na owoce morza. Za to w tym roku, spora grupa znanych mi ojców wyrwała się gdzieś ze swoim synem. Na ogół jeździli w nasze góry. Jeden to nawet zrobił męsko-pokoleniowy wyjazd bo zabrał nie tylko syna, lecz też własnego tatę na wycieczkę w Bieszczady. Brawo!
  • kosmetyki: Ziaja. O tym będzie w podsumowaniu roku, ale gorszy dostęp do kosmetyków z zagranicy spowodował, że zaczęłam testować polskie marki. Cała masa tu wtop, ale są też perły. Latu dedykuję firmę z Gdańska. Najpierw szampon z linii MED, uratował moją skórę głowy, która była po poprzednich eksperymentach w takim stanie, że wydawało mi się, że muszę z tym iść do lekarza, a potem odkryłam serię PRO z kosmetykami do stóp: krem do pękających pięt czy krem do złuszczania są doskonałe. TAKICH stóp jak w tym roku (całe lato w japonkach) nie miałam co najmniej od dekady.
  • HIT: hitów za bardzo nie ma… Watermelon High się nie przebił, za to Pięć gram koksu jest najczęściej miksowanym kawałkiem.
  • sport: kajaki i żagle. Pokłosie wypoczywania w Polsce, gdzie te sporty rozwijają się bardzo dobrze. Na kajakach można pływać już chyba na każdej rzece i to chyba się staje naszym sportem narodowym. Bardzo dobrze, my też pływamy!
  • zioło: mięta – rośnie mi w ogródku, choć przez sierpień trochę podeschła. Testowaliśmy też przepisy z miętą właśnie!
  • kwiat: ależ kwitły róże w tym roku! Rok temu każdemu zakwitała juka, ale tegoroczny lipiec był zdecydowanie różany!
  • danie: ja odkryłam sos tamandrynowca i jest to coś co muszę koniecznie przypomnieć sobie przed kolejnym latem. Sporo jadłam serów i sałatek, ale przy tych upałach, nie było ochoty na nic innego. Ach, no i KWIATKI!!! Jadłam kwiaty w Supraślu i przyrządzałam kwiaty cukinii!!
  • napoj: kwas chlebowy! On tak nam migał… Przy wysokich temperaturach miałam na niego ochotę. Był świetny przy cięższych potrawach.Gdy byliśmy w Swołowie, do gęsiny, którą tam serwują, też pasował kwas, no i z Podlasia przytachałam kilka butelek litewskiego kwasu.
  • FOTO motyw: sesje w roślinach: rzepak, mak, lawenda i zboża!
  • DESER: bubble tea
  • porażka kosmetyczna: odżywka do włosów na dzień. Raz na kilka lat kupuję taki wynalazek, by UŻYWAĆ do mycia włosów po plaży i nie używam. Na dodatek się to nie spłukuje i włosy wyglądają jak brudne.
  • kolor LATA: zielony. Polska jest taka zielona, odzieży nam doszło trochę właśnie w tych kolorach (chociaż Lilka lubi miętowy, Łucja fluo, a ja ciemnozielony), no i bardzo zielona była książka Cieplarnia, która była tak inna, że mocno mi się wbiła do głowy.
  • influencer: Twardoch. Nie czytałam go w social mediach, zaczęłam i gość jest niesamowity!
  • strój: sukienki. Nosiłyśmy ich dużo i kilka doszło. Rok temu dominowały krótkie spodenki, a tym razem udało się tak!
  • FILM: dzięki Ninatece, obejrzałam kilka doskonałych filmów WIELKIEGO kina. Było też sporo dobrych dokumentów. W kinie nie byłam, ale w serialach najlepiej trzymały się lata ’20. Babyllon Berlin i Perry Mason.

Na przyszłe lato? Kosmetyki do stóp kolejna porcja 🙂 Zainteresował mnie też jeden kierunek wyjazdowy, w kierunku zachodnim… Zgodnie z obietnicą wklejam ponownie linka do medycznych muzeów, które warto wrzucać do grafika odwiedzin. Wydaje mi się to wyjątkowo ciekawe. W przyszłym roku chciałabym całą ekipę wysłać na kolonie. Marzy mi się powtórka Podlasia i festiwal literacki. No i cyklinowanie podłogi też przechodzi na KIEDYŚ!