-Mieszko do Łucji. Nie oddała.
Jeśli macie złudną nadzieję, że u nas sielsko i idyllicznie to przypomnę, że u nas starcia TEŻ są. Tyle miesięcy razem małżeństwa mają problem, a co dopiero rodzeństwa! Liliana zarządza ilością czasu jaki Mieszko może spędzić na telefonie (kontroluje apkę rodzicielską), Łucja siłuje się z każdym o wszystko, a i mi czasem puszczają nerwy (np. dzisiaj rano do mojego pokoju przyszła Łucja pobawić się z Bibi – wywaliłam ją, bo JESZCZE spałam).
Poza tym gorąco. Nie wiem jak dałam radę przebiec te poranne 5 km, bo TERAZ głównie leżymy. W moim świecie wszyscy dziś wrzucają fotki z kajaków. Jeden znajomy (też z odzysku), akurat jest na żaglach. Razem z nim jego rodzice i dwójka jego dzieci (10,14). Przyszło mi do głowy, że tak naprawdę po rozwodach, dziadki częściej jeżdżą na wakacje z wnukami i z własnym dzieckiem… Fajne te żagle… Czemu ja w swoim czasie nie zrobiłam żadnego patentu?
Panny -> ujęcie jeszcze z Podlasia:

