Chwilę przed obiadem

Też tak macie, że we własnym domu zawsze macie co jeść? Ktoś Wam zagląda do lodówki i twierdzi, że nic nie ma, ale Wy wiecie, że macie gdzieś tam ulubioną kaszę, z mascarpone i jednego pomidora można zrobić małą porcję sosu do makaronu, a jak ma się ochotę na coś słodkiego, to można zjeść kanapkę z żurawiną. Wstawcie sobie w te miejsca potraw Wasze frykasy… No jak by nie było, gdy jadę do dziadków i oni pozornie mają wszystko to kończy się tak, że muszę grzebać Lutce w zamrażarce, żeby coś sobie wynaleźć. DLATEGO, na TEN przyjazd zabrałam swoje jedzenie… Mam polędwiczkę, którą jadam z marmoladą z pigwy oraz mascarpone! Tak wyposażona dotrwam u nich do powrotu dzieci!

<<<<>>>>

Wkleję Wam tegoroczną odezwę z Festiwalu Języka Polskiego. Też lubię zdrobnienia… Nawet o tym miałam jakieś wykłady dawno temu na studiach. Nie lubię zdrabniać pieniędzy, ale lubię zdrabniać jedzenie. I moim zdaniem, gdy ktoś chcę Cię zachęcić i lubi jeść to właśnie używa zdrobnień. Słyszałam dziś w radiu gościa, który opowiadał o kiełbaskach, które serwują i gdy doszedł do ogóreczka, pomyślałam, że chętnie bym taką bułę z wędzoną kiełbasą zjadła 🙂