

Dzieci są na wyjeździe z dziadkami, więc wygląda na to, że zaczynam doroczny wakacyjny okres bez dzieci! Mało tego czasu… Tym razem labę mam tylko do czwartku, ale tak naprawdę większość domowych spraw jest zrobiona! Ściany podmalowałam, a biurek za bardzo oczyścić NIE mogę. Wczoraj zwinęłam dywan w pokoju dziewczyny i od dziś JUŻ jest w pralni (będzie dopiero na wrzesień). Dywanu Mieszka NIE czyszczę, bo on jakiś niedoczyszczalny, a jak trochę jeszcze poleży, to po prostu dostanie NOWY. Zmieniam i wietrzę pościel, a wieczorem odkurzałam ZA łóżkami. Wyhodowali tam sobie konkretne stada kotów… Gdy trochę się ochłodzi, zajmę się uszczelnianiem poddasza, ale nie mogę tego zrobić przy tych temperaturach, które są TERAZ. Natomiast to co mogę i powinnam to przycięcie ogródka sąsiadów. Jedni się wyprowadzili, drudzy wprowadzają się za dwa tygodnie, a od poniedziałku ma wjechać ekipa remontowa. Nowi lokatorzy się śpieszą, bo lada moment rodzi im się dziecko i chcą zdążyć. Planują więc tylko przemalowanie ścian. Poprzedni właściciele mieli taki meksykański dom: czerwone i żółte ściany, ciężkie ciemne, kolonialne drzwi i trochę antyków, a nowi użytkownicy chcą wszystko białe. Mają takie prawo, więc niech sobie tak robią! Info dla mnie jest takie, że przez chwilę, ten ich segment to taka ziemia niczyja i JA dyskretnie przytnę ich ogródek. Ich róże, iglaki, winogrona, są od strony, z której wpada do mnie słońce. I ono nie wpada, bo jest za gęsto. Wytnę więc to co wyrosło ponad płot i będę mieć jaśniej. Potrzebna mi będzie większa drabina, ale przywiozę ją sobie od dziadków, gdy pojadę w odwiedziny do kota Kropeczka.
Co jeszcze?? Kultura odpada. Denerwują mnie te ograniczenia i maseczki, zresztą świadomy obywatel unika teraz wszystkiego… Chciałam iść do kina na Tenet-a, ale wchodzi dopiero w przyszłym tygodniu, czyli za późno. Dziś zaczyna się Jarmark Jagielloński w Lublinie i chociaż pająk w bramie wygląda cudownie, to tym roku wystawcy są wyłącznie z Polski, a zresztą z psem i tak NIE pojadę. W przyszłym tygodniu muszę dwa razy podskoczyć do szkoły, za to jutro rano pojadę sobie na parkruna. Na inne treningi za gorąco, ale może do sklepu zamiast autem będę śmigać rowerem?
<><>
U góry macie fotki, które ze swoich telefonów przysłały mi maluchy, a niżej rozmowę z Łucją… No drama, bo tam nie ma fajnych chłopaków! 😀

