Łucja miała dziś mieć wizytę u ortopedy. Przełożoną przez pandemię z kwietnia. W czerwcu miała iść do sanatorium, ale termin wizyty przesunięto na koniec sierpnia (a razem z nim wszystko)… Jechać miała z babcią, lecz wczoraj zadzwonili ze szpitala, że za muszą rozrzedzić liczbę osób i przesuwają pannę na drugiego września. No i dramat jest straszliwy, bo przecież drugi września to najważniejszy dzień w roku! Usadzanie się w ławkach, zaklepywanie miejscówek na przerwach, itd… Nie zmieniamy jednak tego, bo jeszcze kolejny termin to koniec października, a panna MUSI być już znowu na liście do terapii!
<><>
Wyprowadzili mi się sąsiedzi. To ważne, bo często się w życiu przeprowadzałam i nigdy nie było tak, że ścianę w ścianę żyłam z kimś 17 lat. To byli dobrzy sąsiedzi. On był taki wielki, przystojny i w domu potrafił zrobić wszystko, ona była długowłosa, niewysoka i z włoskim temperamentem (btw. to on ogarniał dom i dzieci, a ona zarabiała). W zimie stali wieczorami koło swojego garażu. Ona w klapkach i futrze, on w crocsach i krótkim rękawku. Palili papierosy i gadali. Mafioso i Donatella Versace 😉 Gdy zaczynali się kłócić (ale tam nie wydarzyło się nigdy NIC złego) wrzeszczeli na siebie oboje. Zamykali okna, ale i tak było słychać. A raz, tak go zirytowała, że pięścią zrobił dziurę w ścianie. Byli barwni i niekłopotliwi. Mam już zaproszenie na parapetówę do nowego domu, gdzie ich córa będzie miała większy pokój, a syn profesjonalną pracownię informatyczną. On jest nerdem komputerowym i patrząc na jego nastoletnie sukcesy myślę, że powinnam zdecydowanie lepiej wyposażyć sprzętowo Mieszka.
<><>
Weszłam dziś do kebabowni, bo umierałam z głodu 🙂 I przede mną był gość, który na kostce miał Sponge Boba… Straszne. Ja rozumiem, że można nie mieć pomysłu na tautuaż, ale Gąbkę?? Really?? 😀

