kumulacja

Są takie momenty, które najchętniej byśmy przeskoczyli. Tak, żeby już było PO. Odczuwamy lęk przed podróżą, sterylizacją psa, nową szkołą, koloniami czy ważnym wydarzeniem. Śluby nie są sielanką tylko dużym przedsięwzięciem logistycznym, w którym każdy element może nawalić. Albo porody…. Nie znam kobiety, która by czekała na „cud narodzin”. Chcemy, żeby już było po, żeby JUŻ mieć to dziecko przy sobie, bo pamięcią poprzednich pokoleń pamiętamy, że w dziejach ludzkości to bardzo często nie kończyło się dobrze. Martwimy się wcześniej, bo wiemy, że jak się zacznie, to nie będzie czasu na przerażenie i zmianę zdania. Czekamy na moment wejścia do samolotu, bo wtedy podróż zaczyna się nieodwołalnie, podobnie jak boimy się, będąc nastolatkami, momentu gdy jedziemy na obóz. Wsiadamy do autokaru i jest ten moment histerii, a co JEŚLI nikogo nie poznam i z nikim się nie zaprzyjaźnię? Żeby już było te kilka dni później!

Przede mną właśnie taki okres. Do przeskoczenia! Albo przyspieszenia, jak na kasecie magnetofonowej… Dwa tygodnie szkolenia pedagogicznego, które mocno szarpną codzienną logistyką. Zaczynam jutro. O 9 rano i do 16:30. Grafików na pozostałe dni jeszcze nie mam, ale jest już info, że od wtorku zaczynamy od ósmej! Dołóżcie po godzinie z każdej strony na dojazd i otrzymujemy duży przedział czasowy, w którym Bibek musi być sama. Jej maksymalny czas samotności to było 3 godziny! Dlatego od jutra do środy będzie razem z dziećmi u dziadków. W środę psa przywożę, bo w czwartek całe towarzystwo jedzie na wakacje! I wtedy ja będę pomieszkiwać u dziadków. BO? BO:

  1. mieszkają w połowie drogi do szkoły, czyli szybciej będę docierać
  2. mają dużo większy ogród, niż to moje 4×4 i psu będzie tam lepiej
  3. mają kota, którym przy okazji będę się zajmować.

Dlaczego więc nie zamieszkam u nich na te dwa tygodnie ciągiem? No bo, ja TEŻ mam kota, który za mną tęskni i NIE mogę na tak długo zostawić! Problem nr dwa to wyjazd dziadków z wnukami. Tu wątpliwości jest sporo, a najmniejsza z nich, to jak oni mają się zmieścić do niedużego auta dziadków? Dobrze, że będzie ciepło, to zapakuję dzieci w CIENKIE rzeczy letnie, bo jedna ciepła bluza to zajmuje pół walizki. Wymiana na auta nie wchodzi w grę, bo auto dziadków jest jednak lepsze, wygodniejsze i ma sprawne spryskiwacze (moje nie wiem kiedy wymienię, bo w serwisie chcą, żebym przyjechała w tym tygodniu RANO, to od razu zrobią próbę olejową, ale w tym i przyszłym tygodniu JA rano nie mogę!).

Lecz, żeby NIE marudzić, podkreślę, że bardzo się z tego szkolenia cieszę. Nie uczyłam przez lat 20 i jest mi to niezbędnie konieczne. Szkoła ma własne metody, muszą mi zrobić „pranie mózgu”, że są to metody najlepsze na świecie i chętnie się temu poddam. Równolegle będę mieć dwa parogodzinne webinary on-line, które będę oglądać wieczorami… Mam zrobione niemalże kwarantannowe zakupy, bo jak będę wracać do psa, to nie będę szła do sklepu na godzinę, bo mi się zapasy skończyły… A wczoraj pobiegłam ostatniego parkruna, bo weekendy TEŻ będę mieć zajęte i na kolejne sobotnie bieganie wyrwę się dopiero za trzy tygodnie! Uff…

Rozluźniająco, fotka z Torunia. Ja figurkę pokazywałam, nie napis! Te figurki na murach, w różnych miejscach miasta, były cudowne!!!