14-ste!

Kto by pomyślał, że mam takiego „starego piernika” w domu?

Kombinowałyśmy jak tu zrobić urodziny takiemu DUŻEMU dziecku? Tym bardziej, że możliwości TERAZ za wiele nie ma… No i wymyśliłyśmy, że panna Łucja pojedzie z koleżankami do Torunia! W planie a)miała jechać SAMA z koleżankami (bo tym jak doskonale rozgryzła na ferie Berlin, wydawało mi się, że nie będzie z tym problemu), lecz ponieważ inne mamy nie wyraziły na to zgody, pojechałam z NIMI. ONE były w jednym wagonie, a w drugim ja (z Mieszkiem i z Lilką). Na miejscu kręciły się beze mnie i spotykałyśmy się z powrotem na dworcu. Cała podróż przebiegła pociągiem, a w właściwie dwoma pociągami, bo była przesiadka. Na miejscu zaklepaną miały wizytę w Muzeum Żywego Piernika, gdzie zrobiły pierniczki. Łucja miała im też kupić lody w najsłynniejszej toruńskiej lodziarni.

Ja w tym czasie, wraz z Lilą i Mieszkiem włóczyliśmy się po Toruniu. W Pierniczym Muzeum już byliśmy, więc weszliśmy na wieżę oraz poszłyśmy do CSW w Toruniu, gdzie to są wystawy, o których pisał np. Szczygieł.

Czy byłam potrzebna? I tak, i nie. Pociąg zanim dojechał do stacji Toruń Główny (dokąd mieliśmy bilety) zatrzymał się na stacji Toruń Miasto. A tam szybko z inną babką ustaliłam, że stąd na Starówkę jest 500 metrów… Wow! Z Toruń Główny do centrum idzie się ponad pół godziny! Super, wyskoczyliśmy wcześniej, LECZ z powrotem coś mnie tknęło, że może nie być tak łatwo… Byłam już na tym Toruń Miasto, to taka mała stacja bez IT i na rozkładzie jazdy NIE było naszego pociągu. Dziewczyn jeszcze nie było, a do odjazdu pociągu mieliśmy KWADRANS… Do stacji Toruń Główny pieszo gugiel pokazywał 51 minut… Zadzwoniłam więc po dziewczyny żeby przyspieszyły i wyszłam przed budynek dworca… Tam zobaczyłam taksówkę. JEDNĄ. Gość zadzwonił po kumpla, który dotarł tam ze stacji PKS i tymi DWOMA taksówkami („Panowie, musimy tam być za SZEŚĆ minut”) pognaliśmy. Na miejscu dzieciaki poleciały na peron, ja dałam obu taksówkarzom z górką i zdążyłyśmy. I NASZ pociąg jechał INNĄ trasą i RZECZYWIŚCIE nie przejeżdżał prze Toruń Miasto… ALEEEE, gdyby mnie nie było, to przecież NIE wysiadły by wcześniej i takie ryzyko by się nie pojawiło!

Całe towarzystwo wypompowane i ZADOWOLONE. I za rok, na wycieczkę, chcą jechać już SAME 😀

Filutka pamiętacie??? Jego pies FILUŚ pilnuje jego parasolki i melonika tuż koło rynku!!!

Najpierw, zjedliśmy (burgery :), no a potem weszliśmy na WIEŻĘ. Tu mieliśmy pierwsze upolowanie dziewczyn, bo dojrzałam z góry ŁUCJĘ… I robiąc jej obciach na CAŁY Toruń, krzyczałam z tej wieży: ŁUUUCJAAAA! tak długo, aż na nas spojrzała!

A tu już CSW Toruń. Fajna wystaw plakatów, możliwość wyjścia na dach, no i najbardziej nas uderzająca wystawa o Apokalipsie!

Czy wiecie, że Kopernik jest w maseczce??

No i te dziewczyny… Miałam się im na oczy nie pokazywać, więc tak tylko je z tyłu złapałam 😀