-Norwid. Tę frazę używa się jako główną na tegorocznym Festiwalu Języka Polskiego w mieście chrząszcza.
Dzisiaj był plan na wycieczkę… Męczące są takie jednodniowe wycieczki.. W normalnym trybie podróżniczym około 18-stej docieramy do bazy noclegowej i wyciągamy nogi na łóżkach. Chwilę później idziemy się po kolej kąpać i ok 21-szej zaczynamy robić podsumowanie dnia. W trakcie gasimy światło i o 22-giej wszyscy śpią. Gdy wracamy do domu wszystko się przesuwa. O 21-szej wchodzimy, kąpiele rozciągają się do 23-ciej, a o północy jeszcze nikt nie śpi.
Ale DZIŚ ściął nas ten upał i panny powiedziały, że NIE jadą. Bo za gorąco… Pojechałam tylko z Mieszkiem do piekarni, zajrzeliśmy na wyprzedaże i kupiliśmy mu spodnie od piżamy, odebraliśmy z kiosku książki i rozwaliliśmy dwie maseczki. To są JUŻ trzy zużyte. Jedną Mieszko zgubił, a w tych dwóch dzisiejszych urwały się sparciałe gumki. Myślałam, że damy radę przez pandemię z czterema sztukami, no ale potrzebne są niestety nowe…

<><>
- Mieszko, wybierz mi, KTÓRĄ książkę mam teraz czytać?
- I żadnej nie czytałaś?
- Żadnej!
- Mhm… To zacznij od tej! I ja też pójdę sobie teraz poczytać!
Młody jaką pierwszą wybrał mi Czarownicę ze Wzgórza. I ja po kilku stronach mogę Wam powiedzieć, że warto wcześniej przeczytać TEN krótki artykuł. Oraz ewentualnie TEN mówiący o tym, o czym już kiedyś pisałam. Na stosach palono kobiety, które uważano za zagrożenie oraz takie, za którymi nie stał żaden mężczyzna, a był majątek. Bogate wdowy i kobiety bez rodziny. I od razu wszystko jest w szerszej perspektywie! 😀
