
Dwa dni temu, wieczorem, chciałam dowiedzieć się coś więcej o Bejrucie. Przegoniłam Mieszka, który robi sobie taki kącik game-ra: odpala jutube na telewizorze oraz gra równocześnie na dwóch telefonach i przejęłam pilota. Na naszych kanałach było to samo… Jedni i drudzy przerzucają się punktowaniem błędów drugiej strony, więc włączyłam kanały informacyjne anglojęzyczne. I bodajże na Euronews najważniejszą informacją była sytuacja szkół. To było dość ciekawe, bo gadające głowy uznały, że największą klęską pandemii była nie gospodarka, LECZ edukacja. W 160 krajach dzieci przerwały naukę i szkody spowodowane taką przerwą i opóźnieniem uważane są za największe. 2020 nazywany jest nie, rokiem, którego nie było, lecz rokiem zero. Od którego wszystko będzie toczyć się inaczej. Gdzieś mi mignęła jakaś ciekawa telekonferecja na ten temat, ale nie mogę jej teraz znaleźć (zajrzyjcie natomiast na stronę Centrum Kopernika po webinary o zdalnym nauczaniu)… Wszystkie decyzje i wydarzenia jakie miały mieć miejsce w życiu dzieci i nastolatków przesunęły się w czasie, nie o pół roku, lecz o rok, lub nawet dwa. I to jest największy problem! Cieszę się bardzo, że rusza szkoła!
Wrzucę Wam Lilkę w chuście przed klasztorem prawosławnym w Supraślu. Tak mnie poruszył ten Liban, bo gdyby jedna z tych gałęzi mojego życia poszła inaczej, pewnie bym teraz siedziała na plaży Bejrutu. Z dziećmi? Szczerze, pewnie by tak się nie potoczyło, no ALE szok co tam się stało, jest. NIE odpuszcza ten 2020! Btw. zdjęcie u góry to projekt młodej libańskiej artystki Myriam Boulos.

<><>
Kupiliśmy sobie w Kazimierzu lemoniadę. Dużą, w plastikowym kubku załadowanym miętą i cytryną. Jechaliśmy potem autem i Łucja raz po raz dolewała tam wody. Za którymś razem, siorbnęłam i mówię:
- Łucz, to nie ma już smaku. Weź zmasakruj cytrynę.
Panna chwilę walczyła ze słomką, potem dała mi ze słowami:
- Masz. Zmasakrowałam.
😀
