Jeżeli wygram, wszyscy uznają mnie za geniusza. Jeżeli przegram, będę wariatem. Tak pisze się historię

Artemis Fowl, chyba nasz pierwszy film z 2020 roku!

Obejrzeliśmy wieczorem film o elfach i zachciało się nam więcej tych elfów! A dzisiejszą wyprawę nazwaliśmy „Pożegnanie z Magicznymi Ogrodami”. Dlaczego „pożegnanie”? BO adresatem tej atrakcji są zdecydowanie dzieci mniejsze… I w sumie gdybym chciała nas gdzieś zabrać pewnie lepiej było by odwiedzić Most w Pilchowicach. Z pewnością dostrzegliście już ten trend, że wszyscy teraz gnają by zrobić sobie tam zdjęcie, by pokazać, że most jest PIĘKNY i zburzyć go nie można, a z pewnością NIE dla jakiegoś hoollywod-zkiego szajsu. No ale MOST mamy dalej, a w Ogrodach nie byliśmy AŻ DWA lata. W tym czasie doszły TAM nowe atrakcje i to zawsze konkretna porcja wrażeń na świeżym powietrzu! O Magicznych Ogrodach było już dużo: to park rozrywki gdzie tematem są krasnale i magiczne stwory.

Wyhasaliśmy się a potem promem dotarliśmy do Kazimierza! W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w naszym ulubionym przydrożnym zajeździe, zjedliśmy wielkie michy zup i wzięliśmy na wynos pierogi. Takie z jagodami i śmietanką bardzo dobrze nam smakowały, podjadane po drodze!

Z Morgolem TYLKO ja sobie tym razem zdjęcie zrobiłam 😉
Pływaliśmy na tratwach…

Byliśmy na wielkich huśtawkach:

Nowa atrakcja, której nie znaliśmy to był park linowy w koronach drzew. Przyjemne!

Dmuchane poduchy do skakania znaliśmy z nad morza!

A to już PROM! To się bardzo dzieciakom podobało!!!

I Kazimierz! Kogutki przywiezione!