Półmetek!

Połowa wakacji za nami! Byłam ostatnio na zakupach z Łucją i panna kupiła sobie do szkoły TRZY zeszyty. Szuflada z zeszytami jest PEŁNA, więc nawet te trzy są średnio potrzebne. Chodziło bardziej o to, żeby cokolwiek nowego na ten rok szkolny mieć. Plecaków nie wymieniamy, bo nawet jeżeli któryś miał być wymieniany na lato, to jednak ostatnie pół roku NIE był używane i spokojnie I-szy semestr MOŻE być! Btw. Jak to wszystko w końcu NIE ruszy, to runą kolejne branże…

1-szy sierpnia to dla nas też inna rocznica. Równo rok temu znaleźliśmy Bibi! Niżej wklejam Wam jej pierwsze zdjęcia, kiedy zupełnie nie wiedzieliśmy co z niej wyrośnie? Nad morzem była zdecydowanie większa od tamtejszych psów urlopowych, za to tu, u nas, jest średnia, lub mniejsza od większości. Poza tym jest psem niejadkiem, co potwierdziła Lutka po tych kilku wspólnych dniach. Rocznicowo pojechałam z nią na parkruna. Wspólnego biegania pewnie nie będzie do końca roku, ale ona pamięta, że te pół roku temu TO było miejsce, gdzie spotykała inne psy i wszyscy razem biegliśmy przez las. Za każdym razem wyskakuje z auta pełna nadziei, że może SĄ, ale niestety jeszcze chwilę musimy poczekać… Na razie biegamy same i czasem kogoś spotykamy po drodze. Co jeszcze o Bibi? Boi się ciemności, jest bardzo pozytywna i często boi się innych psów (może to wspomnienia z mrocznego dzieciństwa?). Dzięki niej podczas kwietniowych zakazów mieliśmy szansę na dłuższe spacery i z perspektywy roku uważam, że pies to był bardzo dobry pomysł!

<><>

Książkownia! Skończyłam Makowe Wojny, które były świetne i odkryłam, że chociaż to trylogia, to kolejnych części NIE MA!!! Tzn. druga właśnie wchodzi do druku, czyli może na jesieni będzie… Tymczasem nowe książkowe zamówienie. Na razie tylko dla mnie, w przyszłym tygodniu będzie dla Łucji. Książki nowe są trzy, a w zestawie pokażę Wam też co kupiłam w antykwariacie na rynku w Krynkach. To ten rodzaj placówek do których nigdy nie wchodzę- nie jakoś ideologicznie, ale nigdy ich nie mam po drodze. A tu jechaliśmy, szukaliśmy bankomatu i tuż obok był niesamowity antykwariat. Wzięłam Łucję, żeby zobaczyła jak to wygląda i weszłyśmy. Kupiłam propagandowe opowiadanie z 1966 roku zakładając, że co by to nie było, z pewnością NIE było wznawiane. 🙂 Za to dziś zamówiłam rzeczy współcześniejsze. Salmana Rushdie i Dzieci Północy to klasyk, którego nie wiadomo dlaczego jeszcze nie przeczytałam, Czarownica ze Wzgórza to saga o kobietach oraz Uśpienie, czyli thriller.

Gdy poszłyśmy do tego antykwariatu z Łucją, maluchy zostały w aucie. Lilka bardzo źle znosi gdy się na wyjazdach rozdzielamy i zawsze strasznie to przeżywa (nie było nas 10 minut). Momentalnie się nakręca i czasem nie wiem jak ją rozluźnić z tych obaw…

  • CZEMU Was tak długo nie było?
  • Lila! Chciałam coś Łucji pokazać! Za dużo nas jest, żeby w takie miejsce całym stadem wchodzić, kolejnym razem wezmę Ciebie, albo Mieszka.
  • Wymyśliłam, że jak nie wrócisz to sprzedam auto i za pieniądze wrócę do domu.
  • Lepiej by było, gdybyś potrafiła je prowadzić, to mogłabyś nim po prostu pojechać.
  • ALE nie potrafię! Jestem dzieckiem!!!!
  • To jako dziecko NIE możesz też sprzedać auta. Mogłabyś sprzedać telefon Łucji i mój.
  • Mogłabym! I też bym sprzedała!
  • W sumie to mogłabyś też zadzwonić do kogoś, żeby Ci pomógł? A poza tym w domu nikogo nie ma, bo czy ja z Łucją uciekłyśmy do domu?
  • NIE! Wymyśliłam dobry plan jak byśmy z Mieszkiem dali sobie radę!