Mienta

Ziołem tego lata będzie mięta! Zaczęło się ubiegłorocznej sadzonki (jedynej, która przetrwała atak Bibi), no a teraz okazało się, że przed domem, mam miętowy las. W dwóch donicach udało mi się wyhodować miętowe chaszcze mogące się równać z dorodnymi kępami lawendy. Mam tam dwie różne odmiany, a to co mi rośnie w ogródku, to jakaś jeszcze inna… Pamiętam, że szukałam czegoś co będzie miało mięsiste liście i głębszy, niż te jasnozielone mentolowe listki z marketów, zapach. Zabrałam się więc za szukanie przepisów z czym tę miętę jeść?

  • Wrzucamy gałązkę do mineralnej, która stoi w dzbanku na stole i towarzystwo w dość krótkim czasie opróżnia;
  • Można miętę zmiksować z czosnkiem i jogurtem i otrzymujemy doskonały dip;
  • Jeśli do takiej mieszanki dodamy sporo wody powstanie Ajran. Lubię, ale regularnie przedawkowuję czosnek, bo mi się wydaje, że bez smaku…
  • Sporo też w necie przepisów na czekoladowe ciasto z miętą, bo mięta i czekolada to mix doskonały. Takie też ciasto udało się nam zrobić! Czekoladowy biszkopt przecięty na pół przełożony masą ze śmietanki, mascarpone i mięty. Nie miałam likieru miętowego, więc dałam likier z limonki i odrobinę zielonego barwnika. Mogłam dać go więcej, ale bałam się, że kolor będzie za mocny! Biszkopt nasączałam wodą z cukrem i odrobiną likieru.

Takie ciacho zawieźliśmy dziadkom na „niedzielny obiad”. Wiem, że mamy sobotę, ale a) panny idą na nocowanki do koleżanek i nie wiadomo o której JUTRO wrócą, b) JUTRO wybory i dziadki robią spotkanie po-wyborcze dla swoich znajomych. Czyli po zagłosowaniu rozpoczynają party! Btw. Dziś Lutka zrobiła na obiad polędwiczkę upieczoną tylko z rozmarynem i podałyśmy ją z dipem miętowym (wzięłam ze sobą kilka gałązek mięty i dip zmontowałam na miejscu). Babci bardzo smakowało i już też kombinuje, gdzie by tu w ogródku miętę wsadzić!

I przedmiot całego wywodu: Estetyka (a właściwie jej BRAK) jest typowa dla moich ciast, ale jest bardzo smaczne. Wiem, że przypomina kopiec kreta, ale NIE ma w nim bananów! 😀

<><>

Lila:

Wczoraj o 12-stej, gdy wszyscy odebrali świadectwa MOJA grupa klasowa zmieniła nazwę na 7B.

Łucja:

My nigdy nie pamiętamy o zmianie nazwy grupy. Na ogół w połowie semestru ktoś sobie przypomina, że my już jesteśmy inna klasa i zmienia nazwę.